
– Czy mogę zapytać dlaczego?
– Zabrałoby to zbyt wiele czasu.
– Muszę to wiedzieć – odparła. – Chodzi o tajemnicę bankową. Gdyby bank bez uzasadnionego powodu powiadomił osobę trzecią o transakcjach klienta, naruszyłby wiele zasad i przepisów oraz norm etycznych.
– Ten przelew może być przesłaniem – powiedział Reacher.
– Przesłaniem?
– Z przeszłości.
– Nie pojmuję.
– Z czasów, gdy pracowałem w żandarmerii wojskowej – poinformował Reacher. – Komunikaty żandarmerii nadawane przez radio są szyfrowane. Jeśli funkcjonariusz pilnie potrzebuje pomocy kolegi, komunikuje się z nim za pomocą kodu dziesięć – trzydzieści. Rozumie pani, co mówię.
– Nie, niezupełnie.
– Myślę, że jeśli nie znam osoby, która wykonała przelew, mamy do czynienia z błędem na tysiąc trzydzieści dolarów. Ale jeśli wiem, kto to taki, możemy mieć do czynienia z wołaniem o pomoc.
– W dalszym ciągu nie rozumiem.
– Proszę spojrzeć jak zapisano przelew. To może oznaczać kod radiowy dziesięć-trzydzieści, a nie tysiąc trzydzieści dolarów. Niech pani spojrzy na wydruk.
– Czy tamta osoba nie mogła po prostu do pana zadzwonić?
– Nie mam telefonu.
– Wysłać e-mail? Telegram? Zwykły list?
– Nie mam stałego adresu korespondencyjnego.
– W jaki sposób zwykle się z panem kontaktujemy?
– Nie robicie tego.
– Przelew na pański rachunek bankowy byłby bardzo dziwnym sposobem komunikowania się.
– Jedynym.
– Na dodatek bardzo trudnym. Tamta osoba musiałaby ustalić numer pana rachunku.
– Właśnie o to chodzi – odpowiedział Reacher. – Taki człowiek musiałby być inteligentną i pomysłową osobą. A jeśli inteligentna i pomysłowa osoba prosi o pomoc, musi znajdować się w poważnych opałach.
– Ten sposób komunikacji byłby też bardzo kosztowny. Trzeba by zapłacić ponad tysiąc trzydzieści dolarów.
– Dokładnie. Ten człowiek musiałby być inteligentny, pomysłowy i zrozpaczony.
