— Spróbuj czegoś innego, to za bardzo prymitywne. — Przywoływacz oparł miecz o pulpit, na którym leżała gruba, ociekająca zakładkami otwarta księga. A potem zatańczył nagle. — Udało się! — zawołał. — Hihi!

Zauważył osłupiałe spojrzenie Rincewinda i opanował się szybko. Chrząknął z zakłopotaniem i podszedł do pulpitu.

— Naprawdę nie jestem… — zaczął Rincewind.

— Gdzieś tu miałem listę — mruknęła postać. — zaraz… O, jest. Nakazuję ci…tobie, znaczy…abyś…Mam. Abyś spełnił trzy moje życzenia. Tak chcę władzy nad królestwami tego świata, chcę spotkać najpiękniejszą kobietę, jaka kiedykolwiek istniała, i chcę żyć wiecznie.

Spojrzał na Rincewinda zachęcająco.

— To wszystko? — spytał mag sarkastycznie.

— Tak.

— Drobiazg. A potem do wieczora będę miał wolne?

— I chcę jeszcze kufer pełen złota. Żebym miał z czym zacząć.

— Widzę, że przemyślałeś sobie wszystko.

— Tak. Precz!

— Dobrze. Tylko że… — Rincewind zastanowił się pospiesznie. On jest szalony, myślał, ale szalony z mieczem w ręku; muszę go pokonać na jego warunkach. — Widzisz, nie jestem bardzo potężnym demonem i obawiam się, że takie polecenia przekraczają moje możliwości. Przykro mi. Możesz mnie preczować ile zechcesz, ale zwyczajnie nie potrafię.

Niska postać przyjrzała mu się nad okularami.

— Rozumiem — stwierdził kwaśno. — A czego mógłbyś dokonać?

— No więc…Mógłbym chyba pobiec do sklepu i przynieść paczkę miętówek albo coś…

Przez chwilę trwała cisza.

— Naprawdę nie umiesz robić tych rzeczy?

— Przykro mi. Ale coś ci powiem. Wypuść mnie, a ja zawiadomię wszystkich w… — Rincewind zawahał się. Gdzie do wszystkich diabłów, mieszkają diabły? — …Demon City — zaryzykował.

— Chcesz powiedzieć: w Pandemonium? — spytał podejrzliwie jego dozorca.

— No właśnie. O to mi chodziło. Wszystkim powiem, że gdy tylko trafią do realnego świata, niech koniecznie poszukają… Jak się nazywasz?



12 из 104