— Słyszałem o nich — przerwał jej Rincewind. — Okropnie niebezpieczne.

Papuga przechyliła głowę na bok.

— Nigdy mu się nie udało. Sprowadził tylko neuralgera.

— Co to jest?

— To demon, który przybywa i wywołuje ból glowy.


Demony istnieją na Dysku co najmniej tak długo jak bogowie, których pod wieloma względami przypominają. Różnica jest zasadniczo taka, jak między terrorystami a bojownikami o wolność.

Większość demonów zamieszkuje obszerny wymiar bliski rzeczywistości, tradycyjnie udekorowany w odcieniach płomieni i utrzymywany w temperaturze piekarnika. Nie jest to konieczne, ale jeśli przeciętny demon już jest czemuś wierny, to tradycji.

W centrum inferna. Wyrastając majestatycznie w jeziora substytutu lawy i z niezrównanym widokiem na Osiem Kręgów, leży miasto Pandemonium

Astfgl’ nowy król demonów, był wściekły. Nie tylko dlatego, że znowu popsuła się klimatyzacja, ani dlatego, że ze wszystkich stron otaczali go idioci i spiskowcy, i nawet nie dlatego, że nikt jeszcze nie umiał poprawnie wymówić jego imienia. Był wściekły przede wszystkim dlatego, że właśnie otrzymał złe wieści. Demon, który został drogą losowania wybrany do ich przekazania, kulił się przed tronem z ogonem między nogami. Był nieśmiertelnie przerażony, że zaraz przytrafi mu się coś cudownego

— Co zrobił? — zapytał Astfgl.

— On tego… Otworzył się, panie. Krąg w Pseudopolis.

— Aha. Sprytny chłopak. Wiązaliśmy z nim wielkie nadzieje.

— I ten… Zamknął się znowu, panie. — Demon zamknął oczy.

— A kto przez niego przeszedł?

— No… — Demon obejrzał się na kolegów, zebranych na drugim końcu długiej na milę sali tronowej.

— Pytałem, kto przeszedł.

— Szczerze mówiąc, panie…

— Tak?

— Nie wiemy. Ktoś.



18 из 104