
Czy dopuszcza możliwość uruchomienia tu embrioforów nieznanego mu rodzaju?
W żadnym wypadku. Takie embriofry po prostu nie istnieją.
Wiec co tu się stało, jego zdaniem?
Lew-Tołstow nie rozumiał, co tu się stało. Musi się rozejrzeć, żeby dojść do jakichś wniosków.
Tojwo zostawił go, żeby się; rozejrzał, a sarn z Basilem poszedł do klubu z zamiarem przegryzienia czegoś.
Zjedli po kanapce z zimnym mięsem i Tojwo zaczął parzyć kawę. I wtedy:
— W-w-w-w! — wykrztusił Basile z nabitymi ustami
Połknął z wysiłkiem i patrząc obok Toiwu, ryknął świeżym głosem:
— Stop maszyna! Dokąd się wybierasz, synku?
Tojwo odwrócił się. To był chłopak mniej więcej dwunastoletni, w szortach i kurtce, o odstających uszach, opalonej twarzy. Donośny okrzyk Basila zatrzymał go tuż przy wyjściu z pawilonu.
— Do domu — odpowiedział z wyzwaniem.
— Chodź no tu do mnie, proszę! — powiedział Basile.
Chłopiec podszedł i przystanął z rękami na plecach.
