– Witam pana, panie poruczniku. – Eberhard uściskał mocno jego prawicę.

– Panowie się poznają. To mój brat Franz Mock, a to pan porucznik Bruno Springs.

– Już pan wygląda znacznie lepiej, Herr Kriminaldirektor. – Springs przyjrzał się poparzonej twarzy Mocka.

– Lepiej niż cztery miesiące temu.

– Pan porucznik – wytłumaczył Eberhard bratu – widział mnie tuż po moim wypadku w Hamburgu. Spotkaliśmy się w szpitalu w Dreźnie i powspominaliśmy z przyjemnością dawne czasy, kiedy razem pracowaliśmy na Schuhbrucke.

– Ale wie pan co, Herr Kriminaldirektor? – Springs jeszcze raz użył starego tytułu Mocka. – Teraz uświadomiłem sobie, że pracowaliśmy też w nowym budynku prezydium nad fosą, ale bardzo krótko, bo pan zmienił firmę niedługo po sprawie Marietty von der Malten.

– Stare dzieje, poruczniku Springs. Teraz sprowadza mnie do pana również pewna dawna sprawa. Chyba niezupełnie zakończona.

– Skąd pan wiedział, gdzie mnie znaleźć? – zdumiał się Springs.

– Czytałem wczoraj w naszej frontowej gazecie, że pańscy ludzie pomagali gasić pożar laboratorium dentystycznego przy Sadowastrasse. Szukałem więc pana w tych okolicach – wyjaśnił Mock. – Muszę skorzystać z pańskiej znajomości podziemnego Breslau. No co cię tak zdziwiło, Franz? – zwrócił się do brata.

– Na Viktoriastrasse możemy dostać się tylko kanałami i piwnicami. Od wczoraj albo przedwczoraj ulica jest pod okupacją. – pochylił się do zarośniętego ucha Franza i tłumiąc wstręt przed wonią przetrawionej wódki, szepnął: – Pamiętasz to zdanie z kartki „Śpiesz się, dopóki nie weszli tam Rosjanie”? Napisano je najpóźniej przedwczoraj. Ktoś nie miał aktualnych danych z linii frontu. Tak, Franz, idziemy na front.

BRESLAU, CZWARTEK 15 MARCA 1945 ROKU,


KWADRANS NA DZIEWIĄTĄ RANO

Jeden z chłopców Springsa szedł przodem i oświetlał drogę latarką.

W podziemne korytarze weszli przy parowozowni i po dziesięciu minutach marszu – najpierw przez szereg niewielkich hal fabrycznych, a potem długim, prostym tunelem, oświetlonym brudnożółtymi żarówkami oplecionymi kagańcami drutu – dotarli do potężnych drzwi.



21 из 243