Zamienił się w słuch:

– … zaświadczenie, że jesteśmy z Mossadu? Może mam panu dać jeszcze pieczątkę? A pan w zamian wylegitymuje mi się jako agent CIA.

– Niech pan nie ironizuje. Jeśli w człowieku, którego mi pan pokaże, rozpoznam zbrodniarza wojennego, a panowie nie są stąd, skąd mówią, lecz na przykład z Odessy, to co wtedy?

– Czy ja wyglądam na Niemca? Na esesmana? Jest pan starym człowiekiem i naszym gościem. Dlatego przełknę tę zniewagę. Wystarczy panu mój numer obozowy czy pokazać coś jeszcze?

– Tak, pokaż mi tego człowieka (trzaśnięcie drzwiami).

– Tu jest, siedzi na kiblu. Zdejmij mu maskę, Awram! (szelest materiału).

– Zna pan tego człowieka?

– (chwila milczenia) Nie, nie znam.

– Proszę mi powiedzieć, jaka jest jego przypuszczalna obecna tożsamość. To mi pomoże.

– Po co?

– Jeśli go pan nie rozpoznaje, to dziękujemy już panu, a tego człowieka puszczamy wolno.

– Nie wie pan, że w wypadku zbrodniarzy wojennych ofiara wypiera z pamięci wszystko.

– Pan był ofiarą? O ile wiem, to raczej pan rozkazywał(z irytacją). No już! Niech pan mu się jeszcze raz przyjrzy!

– Rozkazywać to ty sobie możesz swoim chłopakom na Pustyni Judzkiej!

(trzaśniecie drzwiami).

– Niech pan poczeka, kapitanie Mock!

Uniosłem się. Nazywa się on Helmut Crestani i jest kupcem z Zurychu. Podejrzewamy, że naprawdę jest to Obergruppenführer SS Hans Gnerlich, zastępca komendanta w Gross Rosen, później komendant obozu pracy w Breslau.

– Nie, to na pewno nie jest Hans Gnerlich.

– Na pewno?

– Tak, z całą pewnością to nie on.

– (po długiej chwili milczenia) Dziękujemy, panie kapitanie. Do widzenia!



3 из 243