
Turyści, ładna dziewczyna, Desargues i Seeback. Desargues pada, klekocząc kończynami Pinokia.
— Zdejmij filtr z Desargues.
Jesteś pewien? Przecież sam wiesz, jak…
— Zdejmij.
Morderstwo stało się brutalne.
Na porządnym garniturze Seebacka rozprysnęły się krwawe strzępki. Kobieta gruchnęła o ziemię jak wór wypełniony wodą — absolutnie bez żadnej godności, może nawet nieco komicznie.
Oglądał scenę raz za razem, składając obraz z oczu licznych świadków, jakby wzrokiem szybującej w powietrzu muchy.
— Co jeszcze filtrujesz? Nie ma innych filtrów.
— Wyłącz je.
Powiedziałem, że nie ma już żadnych filtrów. Przynajmniej istotnych.
— Wyłącz albo koniec z nami.
Jestem twoim Aniołem.
— Wyłącz!
Anielska technologia jest naturalnym wynikiem przemian rozwojowych wszczętych w końcu ubiegłego stulecia, kiedy nadmiar informacji stał się dla was kłopotliwy.
Pierwsze dane dotyczące istotnego zwiększenia liczby śmiertelnych zejść wśród was — przeważnie z powodu samobójstw albo załamań nerwowych — przyspieszyły badania nad filtrami informacji, inteligentnymi czynnikami wyszukującymi i narzędziami do formułowania pytań.
W rezultacie powstali Aniołowie. My. Ja.
Moim zadaniem jest filtrowanie zalewu informacji, które dopadają Roba Morhaima za każdym przebudzeniem. Podsuwam mu stosowne dane i — co o wiele ważniejsze z ludzkiego punktu widzenia — odsiewam to, czego osobiście nie potrafiłby zaakceptować.
Anioła przydziela się każdemu z was w chwili narodzin i rośnie on razem z wami.
Pod koniec wspólnego żywota, dzięki stałym ulepszeniom technicznym, ja — wirtualny filtrokompan Roba Morhaima — będę go doskonale znał.
Tak jak zna cię twój Anioł.
Nawet nie wiesz, do jakiego stopnia.
… Z początku Morhaim czuł się przytłoczony nowym obrazem: laserowe błyski, skaczące hologramy, nielegalne reklamy wymalowane na niebie i wieżach mostu, nawet na odzieży i twarzach turystów. A kiedy przełączył swój pov na nasłuch z callosum, usłyszał wydostający się na zewnątrz mentalny wrzask odwiedzanego hosta — skowyt zwierzęcia zamkniętego w klatce racjonalności.
