
Nie chodziło tu o zwykły nadmiar informacji, ale o znacznie więcej.
Wasze ego jest… kruche. Potrzebuje wsparcia.
Wasza pamięć to nie martwy zapis. Jest bezustannie redagowana. W tym absurdalnym świecie poszukujecie logiki, fabuły; stąd religia, teorie spisków, nauka… nawet większość przejawów obłędu.
Teraz jednak nie traktujecie już własnej pamięci jako najwyższego autorytetu.
Należycie do pierwszego pokolenia ludzi obdarzonych tą mocą… albo tym przekleństwem. Widzicie świat takim, jaki jest.
Łączycie wspomnienia w całość. Uzupełniacie swą pamięć za pomocą maszyn. Wasza tożsamość rozpada się na kawałki. Nadciąga nowa forma jaźni — elektroniczna rzeka, którą płynie milion węzłów świadomości, jak świeczki. Zbiorowy umysł, jak niektórzy z was to nazywają…
Może tak i jest.
My tego nie komentujemy.
Na razie musimy was chronić. Taką mamy funkcję. Musimy wam opowiadać historyjki, które kiedyś opowiadaliście sami… Bo widzisz, bez nas powariowalibyście.
Morhaim miał kłopoty z zaśnięciem. Coś tu ciągle się nie zgadzało.
Może coś, z czym nie chciał się zmierzyć.
Rano powinien po prostu podpisać raport i zapomnieć o sprawie.
Dla odprężenia podłączył się do telesensorów.
…Przeniósł się w inną rzeczywistość: psi świat zapachów, plątanina ultradźwiękowych impulsów delfina, tajemnicze płaszczyzny spolaryzowanego światła odbieranego przez pszczołę w locie, elektryczne zmysły ślepca, ryba z głębi oceanu. I gdy tak niepokoił z nudów hosty tych wrażeń — wiele gatunków zwierząt z implantami na całej planecie — wyczuwał milion innych ludzkich dusz, które gnały razem z nim, w ciszy, nieodłączne jak zjawy.
Spał niespokojnie, bo jego parszywe tyłomózgowie nie chciało się wyłączyć.
Obudził się wściekły.
— Pokaż mi jeszcze raz tę śmierć.
