Jeden z młodszych naukowców poprosił mnie o naszyjnik. Podałem mu go wraz z przypiętym dolikiem. Obejrzał starannie oba przedmioty, potem zadrapał je paznokciem. Oddał mi z powrotem.

— Ten naszyjnik, ee, był tym, dzięki czemu mógł pan przesłać się czy teleportować w dowolne miejsce na Ziemi, jeśli dobrze rozumiem?

— Przez benskop — uzupełniłem. — Trzeba mieć odbiornik i nadajnik benskopowy.

— Aha. A to mniejsze nazywa się, hm, dolik. Zagadka Gumce czy coś takiego? Panowie, jak wiecie, zajmuję się chemią przemysłową. Jestem przekonany, że ten naszyjnik — analiza chemiczna może jedynie potwierdzić wrażenia wzrokowe — to nic innego, jak bardzo mocne włókno szklane. Nic więcej.

— Zostało zrenukleidowane do użytku w benskopie, ty głupcze! Co za różnica, z czego jest zrobiony materiał, jeśli został zrenukleidowany?

— Podczas gdy ten dolik — młodzieniec ciągnął nieporuszony — ten marsjańskich dolik to prawdziwy skarb. Coś zupełnie wyjątkowego. O, tak. Stary, czerwony piaskowiec, jaki przeciętny geolog znajdzie w ciągu piętnastu minut w dowolnym miejscu na Ziemi. Stary czerwony piaskowiec!


Dopiero po chwili udało mi się ich przekrzyczeć. Niestety, wyprowadziło mnie to z równowagi. Myśl, że ktoś nazywa Zagadkę Thumtse starym, czerwonym piaskowcem, wprawiła mnie w szał. Zwymyślałem ich od bigotów, tępaków, nieuków. Ferguson powstrzymywał mnie.

— Zamkną cię na pewno — szepnął. — Zaraz się zapienisz. Aha, i nie myśl, że gazecie wyjdzie to na dobre, jak cię stąd wywloką w kaftanie.

Nabrałem powietrza do płuc.

— Panowie — zacząłem — gdyby któryś z was nagle znalazł się we wcześniejszej epoce, mielibyście wiele trudności, próbując dostosować waszą specjalistyczną wiedzę do prymitywnego sprzętu, jaki byłby wtedy dostępny. O ileż bardziej ja…



23 из 28