
— Za idiotę? — spytałem z goryczą.
— … żeby depresor promieniowania odstawiono na półkę na wystarczającą ilość lat w wyniku „tragedii Ter-tona”. Trzeba było, żebyś miał dokładnie taki zawód i pochodzenie, kompletnie nie pasujące do potrzeb tego okresu, żebyś nie mógł wprowadzić w nim żadnych znaczących zmian. Następnie trzeba było…
— A ja uważałem cię za przyjaciela. Lubiłem cię.
— Trzeba było, żebym ja był dokładnie kimś takim, kto mógł zdobyć twoje zaufanie, gdy tylko, ee, przybyłeś i plan zaczął prawidłowo działać. Poza tym będąc takim właśnie człowiekiem, będę miał wyrzuty sumienia z powodu tego, co ci zrobiłem. Te wyrzuty też są prawdopodobnie niezbędne dla jakiegoś fragmentu planów Ambasady Przyszłości Wszystko, Terton, pasuje do innych części — podejrzewam, że nawet ta ambasada przyszłości na końcu czasów. Po prostu miałem pracę zleconą.
— A Banderling? Co się z nim stanie, gdy ja nie wrócę?
— Oczywiście zabroni mu się działań w dziedzinie fizyki. Ale ponieważ jest młody, uda mu się rozwinąć w nowym zawodzie. A przy obyczajach panujących w twoich czasach, zostanie flirgelfliperem — zastąpi ciebie we wspólnocie. Jednak najpierw przejdzie Kurs Przystosowawczy. Co mi przypomina… Tak się skupiłem na zdobyciu dla ciebie pracy, że zapominam o ważnych rzeczach.
Zadumałem się nad ironią faktu, że bunt Banderlinga był częścią planów Ambasady Przyszłości. I nad żałosnym faktem, że spędzę resztę mojego życia w tej zwariowanej epoce. Nagle spostrzegłem, że Burns odpiął dolika od mojego naszyjnika.
— Jedno z tych przeoczeń — wyjaśnił mi, chowając go do kieszeni. — Miałeś go nie zabierać według naszych pierwotnych planów. Teraz muszę dopilnować, żeby to zwrócić, jak tylko się przyzwyczaisz do nowej pracy. Wiesz, że ten dolik to Zagadka Thumtse. Harmonogram wymaga, żeby ten problem rozwiązał któryś z twoich kolegów z Instytutu.
— Kto go rozwiąże? — zapytałem z wielkim zainteresowaniem. — Masterson? Foule? Greenblatt?
