— Łatwo się pan przekonuje.

— Czyżby? Poświęciłem na to czterdzieści lat.

— Hm. Czterdzieści lat! Ja rozwiązałbym ten problem w ciągu czterdziestu dni. Prawdę mówiąc, myślę, że powinienem to zrobić. Ale inaczej niż pan.

— Jak?

— W prosty sposób. Zostałbym podróżnikiem. Mógłbym znaleźć tę Fundację, o której pan mówi i zobaczyć wszystko na własne oczy. Powiada pan, że są dwie?

— Zapiski mówią o dwóch. Znalazłem dowody na istnienie tylko jednej, co jest zupełnie zrozumiałe, jeśli się zważy, że druga znajduje się na przeciwnym końcu dłuższej osi Galaktyki.

— No cóż, wobec tego odwiedzimy tę — bliższą — rzekł Generał podnosząc się i poprawiając pas.

— Wie pan, w którą stronę trzeba się udać? — spytał Barr.

— Z grubsza. W zapiskach przedostatniego wicekróla, tego, którego pan zamordował tak skutecznie, znajdują się podejrzane opowieści o barbarzyńcach z zewnątrz. Prawdę powiedziawszy, jedną z jego córek poślubił jakiś barbarzyński książę. Znajdę drogę.

Wyciągnął rękę:

— Dziękuję za gościnę.

Ducem Barr dotknął jego dłoni koniuszkami palców i skłonił się ceremonialnie.

— Pan wizyta była dla mnie zaszczytem.

— A jeśli chodzi o informacje, których mi pan udzielił — rzekł Bel Riose — będę wiedział jak panu podziękować, kiedy wrócę.

Ducem Barr pokornie odprowadził gościa do drzwi dworu i szepnął patrząc na znikający w dali pojazd:

— Jeśli wrócisz.

Magowie

»Fundacja… Po czterdziestu latach ekspansji Fundacja stanęła w obliczu niebezpieczeństwa grożącego jej ze strony Riose'a. Czasy Hardina i Mallowa odeszły w przeszłość, wraz z nimi odwaga i zdecydowanie…«



12 из 238