
— Ty też — warknął drugi.
— Wiem o tym — powiedział spokojnie czwarty.
— Więc zapomnijmy o tym, co powinniśmy byli zrobić wcześniej — przerwał Forell z wyraźnym zniecierpliwieniem — i zastanówmy się, co powinniśmy zrobić teraz. Mogliśmy go uwięzić albo nawet zabić, ale co potem? Nawet teraz nie znamy jego, zamiarów, a w najgorszym razie i tak nie zdołalibyśmy zniszczyć Imperium pozbawiając życia jednego człowieka. Może niezliczona liczba flot czeka tylko na to, żeby nie powrócił.
— Właśnie — przytaknął czwarty. — Może się wreszcie dowiemy, co ci się udało wyciągnąć od ludzi z tego przechwyconego statku. Jestem za stary na takie gadanie.
— To się da ująć w paru słowach — powiedział ponuro Forell. — To generał Imperium czy ktoś w tym rodzaju. Młody człowiek, który wykazał się geniuszem wojskowym, tak mi przynajmniej mówiono, i jest bożyszczem swoich ludzi. Zupełnie romantyczna kariera. To, co o nim opowiadają, jest bez wątpienia w połowie zmyślone, ale nawet jeśli to odrzucić, i tak mamy do czynienia z niezwykłym człowiekiem.
— Kto to opowiada? — spytał drugi.
— Załoga przechwyconego statku. Wszystkie ich wypowiedzi mam zarejestrowane na mikrofilmie, który trzymam w bezpiecznym miejscu. Później, jeżeli chcecie, możecie go obejrzeć. Jeśli uważacie, że to konieczne, możecie sami z nimi porozmawiać. Podałem tylko najważniejsze szczegóły.
— Jak to od nich wydobyłeś? Skąd wiesz, że mówią prawdę?
Forell zmarszczył brwi:
— Nie cackałem się z nimi, mój panie. Dawałem im w kość, faszerowałem narkotykami tak, że prawie odchodzili od zmysłów, i bezlitośnie aplikowałem sondę.
