— W dawnych czasach — powiedział trzeci, zmieniając nagle temat — zastosowano by czystą psychologię. Metoda bezbolesna, rozumiecie, ale bardzo pewna. Nie ma mowy o oszustwie.

— Można by dużo mówić o tym, co było w dawnych czasach — rzekł Forell sucho. — Teraz mamy nowe czasy.

— Ale czego chciał tutaj ten generał, ten romantyczny bohater? — spytał czwarty. Z jego pytań przebijał nieznośny, męczący upór.

Forell spojrzał na niego ostro.

— Myślisz, że opowiada swojej załodze o sekretach polityki państwa? Nic nie wiedzą. W tym względzie nie można było z nich absolutnie nic wydobyć, a Galaktyka świadkiem, że starałem się.

— Pozostaje nam wobec tego…

— Wyciągnąć wnioski. To oczywiste — Forell znowu zaczai bębnić palcami po stole. — Ten młody, człowiek jest jednym z dowódców wojskowych Imperium, ale udawał książątko z gwiazd zagubionych w jakimś zabitym deskami kącie Peryferii. Już samo to Wystarczy, żeby go zacząć podejrzewać o złe zamiary. Jeśli przy tym wziąć pod uwagę charakter jego profesji oraz to, że Imperium raz już, za życia mego ojca, finansowało napaść na Fundację, to nasza przyszłość rysuje się niewesoło. Pierwszy atak nie powiódł się. Wątpię, żeby Imperium darzyło nas miłością.

— Nie znalazłeś nic — spytał ostrożnie czwarty — co dawałoby nam większą pewność? Niczego nie ukrywasz?

— Niczego nie mogę ukryć — odparł Forell, nie dając wytrącić się z równowagi. — Poczynając od tej chwili, partykularne interesy i konkurencja handlowa przestają się liczyć. Musimy działać wspólnie.

— Patriotyzm? — w głosie trzeciego brzmiała wyraźna drwina.

— Do diabła z patriotyzmem — rzekł spokojnie Forell. — Za przyszłe Drugie Imperium nie dałbym nawet krzty emanacji jądrowej. Myślisz, że zaryzykowałbym choćby jedną misję handlową, żeby utorować mu drogę? Ale chyba nie przypuszczasz, że podbój Fundacji przez Imperium pomoże mnie albo tobie w interesach? Jeśli Imperium zwycięży, to pojawi się tu zaraz zgraja sępów czyhających tylko na to, żeby wyrwać sobie dobry kąsek z trupa i podzielić się łupem.



16 из 238