Wydawało się, że następnym niebezpieczeństwem, któremu Fundacja będzie musiała nieuchronnie stawić czoła, będzie zrywające się do ostatniego zrywu Imperium.

Musi zostać przetarta droga do wojny Fundacji z Imperium.

Część I Generał

W poszukiwaniu magów

»Bel Riose… Mimo stosunkowo krótkiej kariery Riose otrzymał przydomek „Ostatni z Wielkich”, i trzeba przyznać, że nań zasłużył. Analiza jego kampanii wojennych wykazuje, że umiejętnościami strategicznymi dorównywał Peurifoyowi, a umiejętnością obchodzenia się z ludźmi chyba go nawet przewyższał. To, że nie został równie wielkim zdobywcą jak Peurifoy, było prostą konsekwencją faktu, iż przyszło mu żyć w dniach schyłku Imperium. Pojawiła się jednak i przed nim pewna szansa, kiedy to, jako pierwszy z generałów Imperium, zetknął się twarzą w twarz z Fundacją…«

Encyklopedia Galaktyczna

Bel Riose podróżował bez eskorty, co było pogwałceniem przepisów obowiązujących dowódcę floty stacjonującej w ponurym systemie gwiezdnym na kresach Imperium Galaktycznego.

Bel Riose był jednak młody i energiczny — wystarczająco energiczny, aby w opinii podejrzliwego i wyrachowanego dworu zasłużyć sobie na wysłanie w najdalszy koniec wszechświata. Poza tym był z natury ciekawy. Dziwne, nieprawdopodobne opowieści powtarzane z ust do ust w pewnych kręgach, a w zarysach znane tysiącom obywateli Imperium, rozpalały tę ciekawość i wzbudzały nadzieję na przygodę wojenną, której domagały się młodość i energia. Skutek był taki, że Bel Riose przestał zważać na przepisy.

Wyszedł ze sfatygowanego, wypożyczonego wehikułu i stanął przed wejściem do chylącego się ku ruinie dworu, celu swej podróży. Fotokomórka uruchamiająca drzwi wyglądała na sprawną, ale kiedy się otworzyły, okazało się, że pchnęła je ludzka ręka.



3 из 238