– Mortimera! Może to była fatamorgana? Takie jezioro, które się ukazuje na pustyni ludziom umierającym z pragnienia! Jupe, ocknij się! Masz minę, jakbyś znalazł rolkę papieru toaletowego z numerami telefonów moich dziewcząt! – Pete zaglądał nawet pod fotel. – Faktycznie. Wyparował.

– Kłamał? – Bob stał zamyślony.

– Obawiam się, że sprzedał nam egipską piramidę wraz z mumią w środku!


– Wiesz co mówi Biblia? – westchnął Jupiter Jones, sięgając po pudełko ciasteczek z orzechami. – Jeśli nie rozpoznasz frajera w ciągu dziesięciu minut, sam nim jesteś!

ROZDZIAŁ 2. KIM BYŁA CLARISSA MONTEZ?

Mimo ponurych prognoz śledztwo nagle skoczyło niczym australijski kangur.

– Nie uwierzycie – westchnął Bob, wpatrując się w niebieskawy ekran. – Jest.

– Kto?

– Clarissa Montez!

Pete przestał robić pompki. Znów spocił się jak hipopotam.

– Gdzie? No, gdzie mieszka?

Jupiter oblizał suche wargi. Chciało mu się pić. Ale niczego nie znalazł w głębi pustej lodówki.

– Nie wiem. Pracuje… to jest przyjmuje…

– Lekarka? – zdziwił się Pierwszy Detektyw.

Bob nagle wybuchnął śmiechem. Aż mu łzy pociekły z oczu.

– Lekarka? – łkał trzymając się za brzuch. – Żadna lekarka.

– Mówiłeś, że przyjmuje – Pete wycierał czoło. – Gdzie? W agencji towarzyskiej?

– Nie. – Bob uspokoił się. – Jest wróżką!

Obaj detektywi spojrzeli po sobie w niemym zdumieniu.

– Wróżką? Chiromantką? Wróży z kart, fusów czy z czarnego kota? – przekrzykiwali się nawzajem, nie wierząc w to, co usłyszeli.

Andrews otarł ostatnią łzę.

– Z kota się nie wróży. Kota się ma. Słuchajcie, tu jest wszystko czarno na białym: “Wróżka Clarissa Montez przyjmuje codziennie przy placu Trzech Wiązów. Poznasz przyszłość, przeszłość i teraźniejszość…”

– Szczególnego rodzaju wróżby. Teraźniejszość? Coś dla Mortimera! – szeptał Jupiter, zaciskając powieki.



8 из 85