
O’Mara pokręcił głową. Tralthańczyk wiedział, że gest ten oznacza negację. Z irytacją zastanowił się, co ta niemiła istota ma przeciwko objęciu przez niego nowych obowiązków.
— Powiem panu dokładnie, kim pan jest i co pan będzie robić — rzekł psycholog. — Obecnie jest pan potencjalnie niebezpieczny. Jako przybysz bez jakiegokolwiek szpitalnego doświadczenia powinien pan otrzymać status stażysty. Zamiast tego został pan mianowany na stanowisko kierownicze w dziale, którego działalność i specyfika są panu całkiem obce. Na pańską korzyść przemawia to, że zdaje pan sobie sprawę z własnej ignorancji i że, w odróżnieniu od większości stażystów, ma pan rozległe doświadczenie w nawiązywaniu kontaktu z przedstawicielami obcych ras. Niemniej niebawem stanie pan przed istotami, które nigdy nie gościły w ekskluzywnej restauracji hotelu Cromingan — Shesk. Ponieważ ma pan o sobie wysokie mniemanie, ja zaś skłonny jestem niekiedy okazać takt, będę unikał takich określeń, jak „musi pan” czy „trzeba”, chociaż w tym przypadku byłyby one całkiem na miejscu. Nie, proszę mi nie przerywać. Przede wszystkim proszę pamiętać o tym, że mimo wielkiego wpływu na smakoszy wśród wyższych oficerów Korpusu tutaj jest pan na okresie próbnym, który może zostać skrócony z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, sam może pan uznać, że to zbyt ciężka praca, i złożyć rezygnację. Po drugie, ja mogę uznać, że się pan nie sprawdza, i odesłać pana do domu. Po trzecie, i co najprawdopodobniejsze, okaże się pan na tyle kompetentny, że będziemy zmuszeni zatwierdzić pańskie mianowanie i prosić, by pozostał pan w Szpitalu. Zanim jednak zacznie pan cokolwiek planować, proszę możliwie najlepiej poznać to miejsce. Oczywiście w rozsądnym czasie. Nim zdecyduje się pan zmienić cokolwiek w menu, proszę uzgadniać każdą propozycję z dietetykami oddziałowymi dla uniknięcia potencjalnie szkodliwych skutków. Gdyby miał pan jakiekolwiek problemy z sobą, postaram się oczywiście pomóc. O ile, rzecz jasna, przekona mnie pan, że sam nie jest w stanie ich rozwiązać.
