
Timmins uśmiechnął się i machnął ręką, jakby chodziło o drobiazgi. Potem wskazał konsolę komunikatora.
— To standardowy model — wyjaśnił. — Daje dostęp do wielu kanałów medycznych oraz informacyjnych. Jeden z nich pozwala zapoznać się z układem Szpitala i dokładniej studiować jego wybrane fragmenty. Dla zrozumienia wszystkiego będzie pan potrzebował wielofunkcyjnego autotranslatora, który leży na module. Niestety, kanały rozrywkowe… Na tych dla ludzi nadają ciągle same starocie, rzekomo z innymi jest podobnie. Chodzą słuchy, że odpowiedzialny za stażystów starszy lekarz Cresk — Sar specjalnie tak to urządził, aby zachęcać wszystkich do nauki. Co ciekawe, O’Mara nigdy oficjalnie temu nie zaprzeczył.
— Rozumiem i współczuję — mruknął Gurronsevas.
Timmins uśmiechnął się znowu.
— Tutaj i tutaj ma pan schowane w ścianie szafy, tam i tam są wysuwane bolce do wieszania obrazów. Widzi pan, jak to działa? Pomóc panu przy rozpakowywaniu i układaniu rzeczy?
— Nie mam ich tak wiele, pomoc nie będzie zatem potrzebna — odparł Tralthańczyk. — Prosiłbym jednak, aby ten większy kontener został jak najszybciej umieszczony w chłodni, najlepiej takiej, do której miałbym swobodny dostęp. Jego zawartość przyda mi się przy pracy.
Na twarzy Timminsa odmalowała się ciekawość, której jednak Gurronsevas nie zamierzał na razie zaspokajać.
— Na końcu korytarza jest chłodnia — rzekł oficer. — Chyba nie będę ściągał wózka antygrawitacyjnego. Skrzynia wygląda na dość lekką.
Kilka chwil później cenny kontener znalazł się w schowku, Timmins zaś spytał, czy Tralthanczyk pragnie teraz odpocząć.
— A może chce pan zacząć zwiedzanie Szpitala? — dodał. — Począwszy, na przykład, od stołówki ciepłokrwistych tlenodysznych?
— Ani jedno, ani drugie — odparł Gurronsevas. — Wrócę do siebie i przyjrzę się planowi Szpitala. Prędzej czy później i tak będę musiał się go nauczyć i… jak wy to mówicie?… stanąć na własnych nogach.
