
— Tu recepcja — powiedział i Gurronsevasowi wydało się, że mimo pośrednictwa autotranslatora wypowiedź ma nadal coś z oryginalnej sykliwości mowy chlorodysznego. — Proszę o identyfikację. Podajcie, czy macie na pokładzie pacjentów, gości czy personel, i określcie gatunki. Jeśli to nagły przypadek, proszę najpierw opisać stan pacjenta. Proszę też o klasyfikację fizjologiczną wszystkich na pokładzie, abyśmy mogli przygotować dla was odpowiednie pomieszczenia oraz stosowną aprowizację.
— Aprowizację — mruknął kapitan, spoglądając z uśmiechem na Gurronsevasa. — Nie mamy na pokładzie nagłego przypadku. Jestem major Mallan, dowódca statku zwiadowczego Korpusu Kontroli Tennochlan, w locie kurierskim z Retlinu na Nidii. Załoga składa się z czterech przedstawicieli ziemskiego typu DBDG. Pasażer jest jeden, Tralthańczyk FGLI. Ma dołączyć do personelu Szpitala. Wszyscy to ciepłokrwiści tlenodyszni, z których przynajmniej jeden, to znaczy ja, chętnie zapomniałby na jakiś czas o pokładowych racjach żywnościowych…
— Proszę czekać — przerwał mu recepcjonista. Wyraźnie nie zamierzał tracić czasu na pogawędki o ziemskim jedzeniu, które dla Illensańczyka było śmiertelnie trujące. Na ekranie znowu pojawił się masyw Szpitala. Z bliska robił jeszcze większe wrażenie. Ale mogli podziwiać go tylko chwilę.
— Podążajcie torem wytyczonym przez czerwono — żółto — czerwone boje do śluzy przy stanowisku dwudziestym trzecim — powiedział zielonoskóry. — Po zacumowaniu oficerowie Korpusu zameldują się u pułkownika Skemptona. Na Gurronsevasa będzie czekał porucznik Timmins.
Gurronsevas zastanowił się, czy chodziło o uprzejmość ze strony istoty, która mogła się okazać jego przełożonym. Po namyśle uznał, że chyba nie. Recepcjonista nie wydawał się szczególnie poruszony perspektywą wizyty znamienitego gościa, chociaż sława Gurronsevasa musiała dotrzeć nawet na Illensę. Wszak znała go i podziwiała cała Federacja. Ilekroć zjawiał się na którejś z planet zamieszkanych przez ciepłokrwistych tlenodysznych, było to wydarzenie. Tutaj zaś usłyszał tylko krótką zapowiedź, że ktoś wyjdzie mu na spotkanie.
