Mafia przestrzegała własnego kodeksu. Przestępcy nigdy nie atakowali żon ani dzieci wrogów. A potem Renata zginęła. O trzeciej po południu, gdy przechodziła przez Central Park, żeby odebrać Neeve z Akademii Świętego Serca, została zamordowana. W ten zimny, wietrzny listopadowy dzień w parku było pusto. Żaden świadek nie widział, kto zwabił lub sprowadził przemocą denatkę ze ścieżki do zakątka na tyłach muzeum.

Myles był w swoim gabinecie, kiedy przełożona ze Świętego Serca zadzwoniła o czwartej trzydzieści. Pani Kearny nie przyszła po Neeve. Dzwonili, ale nie ma jej w domu. Czy coś się stało? Kiedy odłożył słuchawkę, wiedział z mdlącą pewnością, że coś strasznego spotkało Renatę. Dziesięć minut później policja przeszukiwała Central Park. Myles jechał samochodem do śródmieścia, kiedy nadeszła wiadomość, że znaleziono jej ciało.

Kiedy dojechał do parku, kordon policjantów bronił dostępu ciekawskim i łowcom sensacji. Reporterzy już się zjawili. Pamiętał, jak oślepiły go flesze, kiedy szedł w stronę miejsca, gdzie leżały zwłoki. Herb Schwartz, jego zastępca, już tam był. „Nie patrz na nią teraz, Myles”, błagał.

Odtrącił ramię Herba, ukląkł na zamarzniętej ziemi i ściągnął koc, którym ją okryli. Wyglądała jak pogrążona we śnie. Jej twarz, wciąż śliczna w tym ostatecznym spoczynku, nie nosiła śladu przerażenia, jakie widywał na tylu obliczach ofiar. Oczy miała zamknięte. Czy zamknęła je w ostatniej chwili, czy Herb je zamknął? Najpierw myślał, że włożyła czerwony szalik. Nieprawda. Myles zahartował się, oglądając ofiary, ale w tamtej chwili opuścił go profesjonalizm. Nie chciał zobaczyć, że ktoś rozciął jej wzdłuż żyłę szyjną, a potem poderżnął gardło. Kołnierz białej narciarskiej kurtki zrobił się szkarłatny od krwi. Kaptur zsunął się do tyłu i sploty kruczoczarnych włosów otaczały jej twarz. Czerwone narciarskie spodnie, czerwień krwi, biała kurtka i stwardniały śnieg pod ciałem – nawet po śmierci wyglądała jak modelka na fotografii.



19 из 235