
– I tak ledwie cię przepchnęliśmy przez szkole średni;) zauważył. Nie żeby ci brakowało rozumu, ale kijem nie można cię zapędzić do książki.
Cztery lata później, zrobiwszy dyplom z wyróżnieniem, Myles poszedł do szkoły prawniczej. Ojciec był zachwycony, ale ostrzegał:
– Ciągle masz w sobie gliniarza. Nie zapominaj o tym gliniarzu, kiedy zdobędziesz swoje wymyślne stopnie naukowe.
Szkoła prawa. Biuro prokuratora okręgowego. Prywatna praktyka. To wtedy uświadomił sobie, że dobry adwokat zbyt łatwo może wybronić winowajcę od kary. Nie mógł się z tym pogodzić i skwapliwie skorzystał z okazji, żeby zostać prokuratorem.
To było w 1958 roku. Miał trzydzieści siedem lat. W tym czasie spotykał się z wieloma dziewczynami i patrzył, jak jedna po drugiej wychodzą za mąż. Ale za każdym razem, kiedy sam był bliski decyzji, jakiś głos szeptał mu do ucha: „To nie wszystko. Zaczekaj”.
Pomysł podróży do Włoch rodził się stopniowo. „Chociaż tam do ciebie strzelali, to jeszcze nie znaczy, że zwiedziłeś Europę”, powiedziała jego matka, kiedy przy obiedzie w domu nieśmiało wspomniał o swoich planach. A potem zapytała: „Czemu nie odszukasz tej rodziny, która cię ukryła w Pontici? Wątpię, czy wtedy mogłeś im podziękować w takim stanie”.
Do końca życia błogosławił matkę za tę radę. Ponieważ kiedy zapukał do ich drzwi, otworzyła mu Renata. Renata, która miała teraz dwadzieścia trzy lata, nie dziesięć. Renata, wysoka i smukła, którą przewyższał ledwie o pół głowy. Renata, która w tak niewiarygodny sposób powiedziała: „Wiem, kim jesteś. Przyprowadziłam cię do domu tamtej nocy”. „Jak możesz mnie pamiętać?” – zapytał zdziwiony. „Ojciec zrobił mi zdjęcie z tobą, zanim cię zabrali. Zawsze trzymam je na toaletce”.
Pobrali się trzy tygodnie później. Nastąpiło jedenaście najszczęśliwszych lat jego życia.
