
Widziała sporo biegaczy, niewielu rowerzystów, kilku przechodniów i tragicznie wielu bezdomnych leżących pod warstwami gazet lub wystrzępionych koców. Mogą tu umrzeć i nikt nie zauważy, myślała Neeve, kiedy jej miękkie włoskie buty bezgłośnie poruszały się po ścieżce. Ku swojej irytacji przyłapała się na tym, że wciąż zerka przez ramię. Jako nastolatka poszła do biblioteki i znalazła w brukowej prasie zdjęcia ciała matki. Teraz, coraz bardziej przyśpieszając kroku, doznała upiornego wrażenia, że znowu ogląda tamte fotografie. Ale tym razem widziała własną twarz, nie Renaty, na pierwszej stronie „Daily News” pod wielkim nagłówkiem: ZAMORDOWANA.
Kitty Conway zapisała się do szkółki jeździeckiej w Morrison State Park tylko z jednego powodu. Musiała jakoś wypełnić sobie czas. Była ładną kobietą w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat, z rudoblond włosami i szarymi oczami, podkreślonymi przez otaczające je cienkie zmarszczki. Niegdyś w tych oczach wiecznie tańczył radosny, przekorny błysk. Przekroczywszy pięćdziesiątkę, Kitty zapytała Michaela:
– Dlaczego wciąż czuję się jak dwudziestolatka?
– Bo masz dwadzieścia lat – odpowiedział.
Michael nie żył prawie od trzech lat. Ostrożnie windując się na grzbiet kasztanowej klaczy, Kitty rozpamiętywała wszystkie swoje zajęcia przez te trzy lata. Była teraz licencjonowaną agentką nieruchomości – i to cholernie dobrą agentką. Przebudowała dom w Ridgewood w New Jersey, który kupili z Michaelem zaledwie rok przed jego śmiercią. Aktywnie uczestniczyła w zwalczaniu analfabetyzmu. Jeden dzień w tygodniu poświęcała na ochotniczą pracę w muzeum. Odbyła dwie podróże do Japonii, gdzie stacjonował Mikę junior, jej jedyny syn, zawodowy oficer, i spędziła cudowne chwile ze swoją półjapońską wnuczką. Rozpoczęła również z entuzjazmem lekcje gry na fortepianie. Dwa razy w tygodniu odwoziła niesprawnych pacjentów do lekarza, zaś najnowszą jej pasją była jazda konna. Bez względu jednak na to, co robiła, bez względu na to, ilu nowych przyjaciół znalazła, zawsze prześladowało ją poczucie samotności. Nawet teraz, kiedy dzielnie dotrzymywała kroku innym uczniom jadącym za instruktorem, czerwonawa aureola wokół drzew, będąca świetlistą zapowiedzią wiosny, napawała ją jedynie głębokim smutkiem.
