Przeszła szybko z Madison na Piątą Aleję i postanowiła pójść skrótem przez park przy Siedemdziesiątej Dziewiątej. Zawsze starała się unikać miejsca na tyłach muzeum, gdzie znaleziono ciało Renaty.

Madison Avenue wciąż była zatłoczona przechodniami i samochodami. Na Piątej taksówki, limuzyny i lśniące prywatne auta przemykały obok ze świstem, ale po zachodniej stronie ulicy, graniczącej z parkiem, prawie nie było już ludzi. Neeve postanowiła wziąć byka za rogi i nieustraszenie ruszyła w stronę Siedemdziesiątej Dziewiątej.

Właśnie skręcała do parku, kiedy obok niej zahamował policyjny samochód.

– Panna Kearny. – Uśmiechnięty sierżant opuścił szybę w oknie. Jak tam komisarz?

Neeve rozpoznała sierżanta. Kiedyś był kierowcą Mylesa. Podeszła, żeby z nim porozmawiać.


Kilka kroków za nią Denny zatrzymał się gwałtownie. Ubrany był w długi, bezkształtny płaszcz z postawionym kołnierzem i wełnianą czapkę. Twarz miał prawie całkiem zakrytą. A jednak czuł przewiercające go na wylot oczy gliniarza z wozu patrolowego. Gliny mają dobrą pamięć do twarzy, wystarczy im nawet kawałek profilu, żeby rozpoznać człowieka, Denny o tym wiedział. Ruszył dalej, ignorując Neeve i nie zwracając uwagi na gliny, ale wciąż czuł na sobie ich wzrok. Zobaczył tuż obok przystanek autobusowy. Kiedy autobus podjechał, Adler wmieszał się w tłumek czekających pasażerów i wsiadł. Płacąc za bilet, czuł krople potu na czole. Jeszcze sekunda i ten gliniarz mógł go rozpoznać.

Nadąsany Denny zajął miejsce. Ta robota była warta więcej, niż mu płacili. Kiedy Neeve Kearny pójdzie do piachu, czterdzieści tysięcy nowojorskich gliniarzy wyruszy na polowanie.


Wchodząc do parku, Neeve zastanawiała się, czy spotkała sierżanta Collinsa wyłącznie przez przypadek. A może, rozmyślała, idąc szybko ścieżką, Myles namówił najlepszego nowojorskiego glinę, żeby odgrywał rolę anioła stróża?



67 из 235