– Ja tak nie uważam – odparła Tula. – Dla mnie one są ładne. I każdy z nich jest odrębną, bogatą osobowością. Można mieć gorszych przyjaciół, zapewniam cię!

Kilkoro gości popatrzyło w górę na demony krążące pod szczytem.

– Tamte są podporządkowane tym moim – rzekła Tula swobodnie. – Spotkacie wielu z nich. Villemo i Dominik! – wołała zachwycona. – Jak cudownie znowu was widzieć, moje duchy opiekuńcze! Nie mieliście ze mną łatwego życia, muszę to przyznać! A teraz pewnie opiekujecie się kimś młodszym?

– Tak, i trzeba powiedzieć, że z Mali i Ellen mamy znacznie mniej zajęć.

– No, no – zaprotestowała Mali. – Nie chcesz chyba powiedzieć, że jesteśmy nudne?

– O, nie! Nie jesteście! Co to to nie – wtrącił Dominik nie bez złośliwości. – Ale żadna z was nie próbuje wedrzeć się na teren naszego strasznego przodka, tak jak to czyniła wasza poprzedniczka.

– Niestety, ja próbowałam – mruknęła Tula.

Jakaś ręka ledwo dostrzegalnie dotknęła ramienia Gabriela. Jedna z owych pięknych istot o końskich głowach dała mu znak, że powinien wejść do środka.

Tula, jako gospodyni, szła przodem, towarzysząc Heikemu i Gandowi, zaś demony o końskich głowach przeprowadzały po kolei wszystkich członków Ludzi Lodu do wielkiego hallu o roziskrzonych ścianach i suficie wykonanym z jakiegoś niezwykłego minerału. Panowało tu zabarwione na żółto światło, było przyjemnie ciepło. Ani śladu wilgotnego chłodu, jakiego można by się spodziewać w górskiej grocie, zwłaszcza że w niszach ścian perliły się srebrzyście wspaniałe kaskady wody.

Gabriel widział otwarte, tajemnicze korytarze wiodące do dalszych grot, dostrzegał w oddali piękne komnaty o sufitach z górskiego kryształu, oświetlone ogromnymi, również kryształowymi żyrandolami.

Tula rozmawiała z Tovą. Gabriel domyślał się, że te dwie kobiety rozumieją się znakomicie. Słyszał, jak Tula opowiada, że ona sama przeszła taki sam proces „oczyszczania” jak Tova, zanim stała się „grzeczną” dziewczyną i weszła na właściwą ścieżkę Ludzi Lodu.



27 из 212