Gałąź norweska przyjmowała wydarzenia z większym spokojem. Ich statek miał wyruszyć z Kopenhagi za tydzień, lecz tak długo czekać nie chcieli. Następnego ranka wychodził do Oslo kuter transportowy. Mieli zamiar skorzystać z tej okazji.

Zaczęło się więc ogólne pożegnanie. Pospieszne, pełne lęku, lecz na szczęście nie było czasu na zbyt długie sceny rozstań.

Hilda, jak zawsze rozsądna, zaproponowała, by Mikael i Anette pojechali najpierw do Norwegii. Stamtąd łatwiej im będzie dostać się do Szwecji. Przyjęli to rozwiązanie z ulgą.

Pozwolono też w końcu Irmelin wrócić do Grastensholm. Hilda nie mogła już być z dala od córki. To prawda, że ani Irmelin, ani Niklas nie dojrzeli jeszcze, by mieszkać w sąsiedztwie, toteż musieli złożyć obietnicę, że nie będą się spotykać sam na sam. Wszyscy rozumieli ich rozpacz, lecz nikt nie chciał ryzykować. Irmelin mogła jednak wrócić do domu.

Ostatnie, co wyjeżdżając z Gabrielshus zobaczyła rodzina z Norwegii, ta patetyczny obraz dwóch kobiet. Cecylia, stara i pochylona, machała uparcie ręką, dopóki nie straciła ich z oczu. Obok niej stała wyprostowana Jessica. Święto dobiegło końca. Goście wyjechali. Córka opuściła dom na zawsze. A mąż i syn znaleźli się na wojnie.

Osobą, która na odjezdnym podniosła największy lament, okazała się, co raczej było zaskoczeniem, Villemo. Ona, która przez cały czas trzymała się w ryzach!

– Nie zdążyłam się z nim pożegnać! – wykrzykiwała z dzikim wyrazem oczu, gdy już wsiadała do powozu. – Wyjechał, zanim się obudziłam! Nie zdążyłam z nim porozmawiać, a tyle mam mu do powiedzenia!

– Miałaś cztery tygodnie na rozmowy – oświadczyła Gabriella. – Uspokój się, Villemo! Dominik zrobił to ze względu na was oboje. Nie czuł się na siłach żegnać się z tobą, tak nam powiedział.

Nawet mnie nigdy nie objął, myślała rozżalona. Tak czekałam na chwilę pożegnania. Wtedy mogłabym choćby na moment znaleźć się w jego ramionach. To jedyne, czego pragnęłam. A on mnie zawiódł.



19 из 184