
Villemo słuchała przejęta.
– Ale oddać innemu byś nie mógł? – uśmiechnęła się przez łzy.
– Innemu nie – odpowiedział jej także uśmiechem. – Villemo, ja…
Z zamkowego dziedzińca rozległo się wołanie:
– Dominiku! Villemo!
– To matka – ściszył głos, zresztą niepotrzebnie, bo nikt ich nie mógł słyszeć. – Niepokoi się. Zejdź na dół, szybko!
Sam przechylił się przez blanki i zawołał:
– Tutaj jestem, mamo! Villemo nie widziałem.
Anette spojrzała w górę. Na jej twarzy rysowała się ulga, co było widoczne nawet z tej odległości.
Villemo tymczasem schodziła w dół.
Powinni byli zwrócić uwagę na wciąż napływające ostrzeżenia, lecz radość ze spotkania całej rodziny przesłaniała wszystko inne,
Wybuch wojny ich zaskoczył.
Duńska flota wróciła triumfalnie spod Olandii i wylądowała pod skańskim miastem Ystad wraz z flotą niderlandzką. Miasta zostało zdobyte natychmiast.
Król szwedzki Karol, który ze swymi oddziałami stacjonował pod Malmo, oczekując ataku zza Oresundu, a po części także sam przygotowując się do zajęcia Zelandii, jak to kiedyś z wielkim powodzeniem uczynił Karol X Gustaw, nie wiedział, co robić. Wysłał swoje oddziały pod Ystad, by powstrzymać Duńczyków, ale nie orientował się, że duńska piechota gotowa jest już przekroczyć Oresund i zamierza podejść lądem do Helsingborgu.
W Gabrielshus zapanował nastrój bliski paniki. Tancred i Tristan otrzymali rozkaz: „Natychmiast wyruszyć do Dyrehaven i przyłączyć się do tamtejszych pułków!” Sytuacja Dominika stała się katastrofalna. Szwedzki kurier królewski w kraju wroga! Anette popadła w histerię, nie wiedziała, jak zdołają wrócić do Sztokholmu, Mikael i ona, przez tereny objęte walkami… I jej biedny, biedny chłopiec!
Cecylia była wyraźnie ożywiana. Już od dawna nie wydarzyło się nic równie podniecającego. Pozostała rodzina rozumiała, oczywiście, że starsza pani nie do końca pojmuje, co się tak naprawdę dzieje, że jej syn i wnuk wyruszają na wojnę przeciwko wnukowi Tarjeia.
