
Oświetlona blaskiem ognia, trzymająca się kurczowo ramy okiennej Villemo budziła się nareszcie do życia.
– Kocham cię, Dominiku – powiedziała głośno, a ognista poświata odbijała się w jej oczach, sprawiając, że płonęły niczym u dzikiego zwierzęcia. – Kocham cię, pragnę cię mieć i będę cię miała! Nikt ani nic nie zdoła nas rozdzielić, Dominiku! Teraz wiem, po co żyję!
Słabe dłonie nie były w stanie dłużej zaciskać się na ramie i Villemo powoli osunęła się na ziemię. Tęsknota za życiem okazała się jednak tak wielka, że znalazła siły, by doczołgać się do łóżka i ułożyć w pościeli. Leżała wyczerpana, lecz szczęśliwa. Nareszcie wiedziała, że ma cel. I od tej chwili pragnienie, by odzyskać Dominika, trwało w jej ciele niby gorączka.
Wiosna i lato 1675 roku minęły w parafii Grastensholm bez wstrząsów. Villemo po wszystkich zmartwieniach, jakich przysporzyła swoim najbliższym w ostatnich latach, okazywała skruchę i nieznane przedtem posłuszeństwo. Pracowała w gospodarstwie, zapamiętywała się wprost w pragnieniu bycia pożyteczną i chęci niesienia pociechy, w wolnych chwilach czytała i uczyła się. Zawsze był zdolna, choć jako kobieta wielkiego pożytku z tego mieć nie mogła. Kaleb i Gabriella byli zaskoczeni, lecz szczęśliwi.
Villemo sprawiała wrażenie zadowolonej, a nawet pogodnej i wesołej.
I tylko ściany jej pokoju wiedziały, co się naprawdę stało. Dawniej, gdy leżała chora, widziały rozpacz i tęsknotę. Widywały jej szeroko otwarte, rozmarzone oczy w samotnie spędzane wieczory, łzy spływające na listy, które pisała i wysyłała potajemnie, gdy pocztylion kierował się na wschód, ku Szwecji.
Otrzymywała też listy. Zawarła umowę ze służącą, która dbała, by rodzice panienki nie dowiedzieli się, że tak często przychodzą. Listy pełne miłości i tęsknoty, wyznań i zabawnych dworskich anegdot. Dominik zawsze miał celne określenia, z odrobiną złośliwości opisywał śmieszne wydarzenia na dworze, a zwłaszcza ludzi o kurzych móżdżkach z otoczenia króla. Villemo próbowała odpowiadać w tym samym tonie, lecz bez większego powodzenia. Chciała ukrywać swą tęsknotę, lecz nie starczało jej hartu ducha.
