
Teraz w ogóle nie zwracali już na to uwagi. Andy polubił nawet ich ciasne mieszkanko, utrzymywane przez Jean w nieskazitelnej czystości. Czasem wstawała o piątej rano, żeby przygotować mu ciasteczka z jagodami i doprowadzić wszystko do idealnego porządku przed wyjściem do pracy. Okazało się, że jest jeszcze wspanialsza, niż przypuszczał, pomyślał uśmiechając się do siebie i przekręcając klucz w zamku. W korytarzu gwizdał wiatr, kołysząc dawno przepalonymi żarówkami, ale w momencie, kiedy przekraczał próg mieszkania, wszystko stało się jasne i radosne. Wykrochmalone, białe zasłony z muślinu, uszyte przez Jean, śliczny, niebieski dywanik, obicia foteli zrobione na wieczorowym kursie, i wreszcie meble, które kupili z drugiej ręki – wszystko to lśniło nienaganną czystością dzięki jej ogromnej pracowitości. Rozejrzał się dokoła i nagle, po raz pierwszy od kiedy się zaciągnął, ogarnął go wielki żal. Kiedy pomyślał, jak powie jej o tym, że opuszcza Nowy Jork za trzy dni, odczuł niemal fizyczny ból. Łzy zakręciły mu się w oczach, gdy zdał sobie sprawę, że nie wiadomo kiedy wróci… jeśli… a nawet czy w ogóle… Do diabła, to nie w tym rzecz, pomyślał. Jeśli on nie pojedzie, żeby rozprawić się z Japońcami, to kto? A jeśli nie zrobi się z nimi porządku teraz, to któregoś dnia te dranie przylecą tu i obrócą w pył Nowy Jork… i jego dom… Jean.
Usiadł w fotelu, który Jean własnoręcznie obciągnęła miłym, zielonym materiałem, i zatopił się w rozmyślaniach… San Diego… Japonia… Święta… Jean. Nie wiedział, jak długo to trwało, gdy nagle ocknął się gwałtownie. W zamku zazgrzytał klucz. W otwartych drzwiach stanęła Jean, taszcząc brązowe torby pełne zakupów z A &P. Początkowo go nie zauważyła. Dopiero gdy zapaliła światło, drgnęła zaskoczona na widok jego roześmianej twarzy. Jasna czupryna swobodnie opadała mu na czoło, a zielone oczy utkwione były w nią. Nadal był tak samo przystojny, jak sześć lat temu, gdy spotkali się po raz pierwszy. Miał wtedy siedemnaście lat, a ona piętnaście… Teraz był młodym, atrakcyjnym, dwudziestotrzyletnim mężczyzną.