
Gdyby nie robiła wszystkiego dla Tany, prawdopodobnie nie zgodziłaby się. Z jednej strony nie chciała być jego dłużniczką, a z drugiej była to wspaniała okazja, by spędzać z nim więcej czasu, mieć go ciągle przy sobie… a gdy Marie wyzdrowieje… Miał już co prawda swoją asystentkę w Durning International, ale na zapleczu sali konferencyjnej sąsiadującej z jego eleganckim, wyłożonym drewnem gabinetem, był mały, zaciszny pokoik, jakby stworzony dla niej. Widywałaby go codziennie, miałaby go w zasięgu ręki. Stałaby się nieodłączną częścią jego życia, mogłaby go od siebie uzależnić.
– Będzie prawie tak samo jak do tej pory, tylko jeszcze lepiej.
Przekonywał ją i prosił, by się zgodziła, proponował jeszcze więcej przywilejów i wyższą pensję. Był do niej bardzo przywiązany, potrzebował jej. Wiedział także, że potrzebna jest również jego dzieciom, chociaż do tej pory nie miały okazji, by ją poznać. Nareszcie spotkał bliską osobę, na którą mógł zawsze liczyć. Dotychczas wszyscy oczekiwali pomocy od niego, a tu nagle pojawił się ktoś, komu on mógł zaufać i mieć pewność, że nigdy go nie zawiedzie. Przemyślał to bardzo dokładnie i stwierdził, że chce mieć ją zawsze przy sobie. Wyznał jej to tej nocy, kiedy leżąc w łóżku błagał ją znowu, by przyjęła jego ofertę pracy.
