– Tak.

– Opuścił mnie dla innego mężczyzny.

Jakże dziwnie to zabrzmiało! Prawdziwy miłosny dramat!

Alexander mówił dalej:

– Obaj zostali schwytani na gorącym uczynku i nowy przyjaciel Hansa doniósł na mnie. Twierdzi, że Hans mu o mnie opowiedział.

Cecylia poczuła, że rozumie jego ból.

– A Hans?

– Jest na tyle lojalny, żeby zaprzeczać, i jestem mu za to wdzięczny. Tylko że nikt mu nie wierzy. Znalazłem się w okropnej sytuacji, Cecylio!

Usiadł i znowu na nią patrzył. Skoro właściwie wszystko zostało powiedziane, mógł spojrzeć jej w oczy.

– Za kilka dni sprawa znajdzie się w sądzie i zostanę pociągnięty do odpowiedzialności. Będę musiał przysięgać na Biblię, a jestem człowiekiem głęboko wierzącym.

Krzywoprzysięstwo jest nie do pomyślenia.

– Więc nawet król nie może cię uratować?

– On wierzy moim słowom, przynajmniej na razie. Ale kiedy się dowie, że go okłamywałem, będzie po mnie…

Cecylia potwierdziła skinieniem głowy. Nie była w stanie wykrztusić ani słowa więcej. Rozumiała bardzo dobrze, co podobna udręka, podobne upokorzenie mogły znaczyć dla mężczyzny tak wrażliwego jak Alexander. Wystawiony na publiczne pośmiewisko, zagrożony być może pręgierzem, chłostą na placu…

– Kim on jest? – zapytał cicho. Alexander skierował teraz uwagę na jej problemy. To ją zaskoczyło, bo na moment zapomniała o swoich zmartwieniach. Lecz uważne skupienie, jakie dostrzegała w jego wzroku, dodawało odwagi.

Z obrzydzenia do samej siebie i do tego, co się stało, odwróciła twarz.

– Dobry przyjaciel rodziny odparła. – Młody pastor, bardzo nieszczęśliwy w małżeństwie. Spragniony bliskości drugiego człowieka. To wszystko było takie lekkomyślne. Takie niepotrzebne!

– Ale dlaczego, Cecylio?

– Gdybym to wiedziała! Teraz wydaje mi się to okropnie bezsensowne.



12 из 190