– Nie wiem, czy to dla ciebie najbardziej odpowiednie wyjście. Jesteś młoda i…

Jego wyraźny opór był dla Cecylii trudny do zniesienia. Ogarnął ją wstyd. Zerwała się z miejsca.

– Wybacz mi – bąknęła. – Zapomnij o moim nietaktownym zachowaniu!

Pospieszyła ku drzwiom, lecz on był szybszy. Ścisnął obiema rękami jak kleszczami jej ramię i patrzył na nią płomiennym wzrokiem.

– Cecylio, nie obrażaj się, proszę cię! Przyjmuję twoją propozycję z otwartymi ramionami. Jesteś tym źdźbłem, którego chwytam się jak tonący, nie rozumiesz tego? Twoje słowa napełniły mnie uczuciem szczęścia i nadzieją w tej godzinie, w której ma się dopełnić mój los. Ja myślę o tobie, to z twojego powodu mam wątpliwości, najdroższa przyjaciółko. Boję się, że nie wiesz, na co się ważysz.

– A czy mam inne wyjście?

– Tak, to prawda. Daruj mi że się wahałem przez chwilę, musiało cię to zaboleć. Wybacz. Powinienem był oszczędzić ci tego upokorzenia, żebyś musiała żebrać u mnie o pomoc. To ja powinienem wypowiedzieć decydujące słowa, te, które jeszcze nie zostały wypowiedziane. Mojej przyjaźni możesz być pewna, zawsze i w każdej sytuacji, zresztą wiesz o tym. Musisz jednak wiedzieć także i o tym, że nigdy, nigdy nie będziesz miała mojej miłości. Że nasze małżeństwo nie doczeka się… spełnienia.

– Wiem o tym. Mogę żyć bez tego.

Popatrzył na nią w zamyśleniu.

– Możesz? To duże poświęcenie. Chyba większe, niż przypuszczasz.

– Czternaście dni temu nabrałam wystarczająco dużo niechęci do spraw erotycznych. Starczy jej na wiele lat, zapewniam cię!

Alexander skinął głową, lecz myślami był gdzie indziej. Patrzył na Cecylię, ale jakby jej nie dostrzegał. Ona zaś stała bez słowa, gładząc szczupłymi palcami własne rękawiczki. Myślała, co by się z nią stało, gdyby Alexander się nad nią nie ulitował. Mogłaby, naturalnie, pojechać do domu.



14 из 190