Zaczęła mu z ożywieniem opowiadać o życiu w Grastensholm.

Alexander Paladin objął ją ramieniem.

– Wspaniale widzieć cię znowu taką radosną, kochanie.

Dopiero teraz przypomniała sobie o tamtej strasznej sprawie. Jego wspaniały męski czar był nie dla niej. Mimo woli odsunęła się nieco, a on natychmiast cofnął ramię. Bez słowa minęli straże i weszli do prawego skrzydła zamku. Gdy zbliżyli się do drzwi jej pokoju, Alexander powiedział cicho:

– Domyślam się, że teraz już wiesz…

Cecylia skinęła głową. Jego oczy w świetle wiszących na ścianie lamp wydały się jej czarne i bezgranicznie smutne.

– Kto ci to wytłumaczył?

– Mój kuzyn, Tarjei. Ten, który zna się na sztuce leczenia, opowiadałam ci o nim.

– Oczywiście. I… jak to przyjęłaś?

Niezwykle trudno było rozmawiać o tych sprawach. Cecylia najchętniej uciekłaby do swojego pokoju i zatrzasnęła drzwi, ale on na takie potraktowanie przecież nie zasłużył.

– Ja przedtem nie rozumiałam. Twojej… sytuacji, mam na myśli. Nigdy przedtem nie słyszałam o czymś takim. Zupełnie się nie orientowałam. Zupełnie. A potem byłam taka… wzburzona i…

Umilkła.

– I? – zapytał Alexander cicho.

– I zasmucona – szepnęła.

Alexander stał długo, nic nie mówiąc. Cecylia wpatrywała się w podłogę. Serce waliło jej jak młotem.

– Ale dziś, przed chwilą, kiedy się spotkaliśmy – powiedział ledwo dosłyszalnie – wyglądałaś na bardzo uradowaną. Czy to spotkanie ze mną tak cię ucieszyło?

– Rzeczywiście, moja radość była szczera. Zapomniałam o tamtym.

– A teraz?

No, a jak ci się zdaje?

– Tak bardzo bym chciał zachować twoją przyjaźń,

Cecylio.

Czy potrafiłaby sprostać wymaganiom takiej przyjaźni? Czy jest wystarczająco silna, by ukryć niechęć? Jak bardzo on czułby się upokorzony, widząc jej wstręt, jej milczący wyrzut?

Nagle przypomniała sobie swoją historię z panem Martiniusem i zalało ją uczucie wstydu. Ona też wcale nie ma z czego być taka dumna.



6 из 190