– Grzeszne Rozkosze – odparłam.

– Och, kotku, zepsułaś całą niespodziankę.

– Co to są Grzeszne Rozkosze? – spytała Catherine.

Monica zachichotała.

– Złotko, a więc jednak nie popsułaś niespodzianki. – Objęła Catherine ramieniem. – Spodoba ci się, jestem o tym przekonana.

Catherine może się to spodoba, mnie na pewno nie, ale i tak poszłam za nimi. Ujrzałyśmy wielki świetlisty neon barwy tętniczej krwi. Symbolika tego zakręconego znaku nie umknęła mojej uwadze.

Weszłyśmy po trzech szerokich stopniach i ujrzałyśmy wampira stojącego przed otwartymi na oścież masywnymi drzwiami. Miał ostrzyżone najeża czarne włosy i małe czarne oczka. Jego masywne ramiona i barki nieomal rozsadzały obcisły czarny podkoszulek. Czyżby zamiłowanie do kulturystyki nie umierało w człowieku z chwilą śmierci?

Nawet stojąc w progu, słyszałam dobiegający z wnętrza przytłumiony gwar głosów, śmiech i muzykę. Zlewające się ze sobą odgłosy mnóstwa osób stłoczonych w ciasnym pomieszczeniu i za wszelką cenę usiłujących dobrze się bawić.

Wampir stał przy drzwiach w niemal całkowitym bezruchu. A mimo to przepełniała go aktywność, osobliwe ożywienie, którego nie sposób określić słowami. Nie mógł być martwy dłużej niż dwadzieścia lat. W ciemnościach nawet ja wzięłabym go za człowieka. Dziś wieczorem musiał się już pożywiać. Jego skóra wyglądała na zdrową i była zaróżowiona. Prawie miał rumieńce na policzkach. Tak to bywa, gdy nachłepczesz się świeżej krwi.

Monica ścisnęła go za ramię.

– Och, dotknij tylko tych mięśni.

Uśmiechnął się, błyskając kłami. Catherine mimowolnie wstrzymała oddech. Wampir uśmiechnął się szerzej.

– Buzz to stary przyjaciel, prawda, Buzz?

Buzz wampir? Na pewno nie.

A jednak skinął głową.

– Wejdź, Monico. Twój stolik już czeka.

Stolik? Jakie układy musiała mieć ta Monica? Grzeszne Rozkosze były jednym z najmodniejszych klubów w Dystrykcie i nie przyjmowano w nim rezerwacji.



13 из 306