
Wysoki wampir stanął przy Phillipie. Oczy Phillipa były szkliste jak u pozostałych osób na sali. Mentalny urok, czy cokolwiek to było, odpłynęło. Jedną myślą przebudził widownię, która zareagowała głośnym zdumionym westchnieniem. Czary.
Ciszę, jaka wówczas zapadła, wypełnił głos Jean-Claude’a.
– Oto Robert. Powitajmy go na scenie.
Tłum zaczął szaleć, klaszcząc i skandując. Catherine zareagowała równie spontanicznie. Najwyraźniej była pod wrażeniem. Muzyka znów się zmieniła, pulsując i falując w powietrzu. Wydawała się niemal nieznośnie hałaśliwa. Wampir Robert zaczął tańczyć. Poruszał się z ostrożną gwałtownością, kołysząc w rytm muzyki. Rzucił w tłum swe białe rękawiczki. Jedna wylądowała u moich stóp. Zignorowałam ją.
– Podnieś ją – powiedziała Monica.
Pokręciłam głową.
W moją stronę nachyliła się kobieta siedząca przy sąsiednim stoliku. Jej oddech cuchnął whisky.
– Nie chcesz jej?
Pokręciłam głową.
Wstała, zapewne aby podnieść rękawiczkę. Monica ubiegła ją.
Kobieta usiadła z ponurą miną.
Wampir kontynuował striptiz, ukazując gładką szeroką pierś. Położył się na scenie i zrobił kilka pompek na jednym palcu. Widownia oszalała. Na mnie to nie zrobiło wrażenia. Wiedziałam, że gdyby zechciał, mógłby wyciskać jak sztangę samochód osobowy. Cóż w porównaniu z tym znaczyło kilka marnych pompek?
Zaczął tańczyć wokół Phillipa. Ten odwrócił się do niego, rozłożył ręce i lekko ugiął nogi w kolanach, jakby szykował się do ataku. Przez chwilę krążyli po scenie. Muzyka złagodniała, stając się delikatnym podkładem do wydarzeń rozgrywających się na scenie.
Wampir zaczął zbliżać się do Phillipa. Ten zrobił ruch, jakby chciał uciec Nagle wampir znalazł się tam, zastępując mu drogę.
Nie zauważyłam jego ruchu. Po prostu nagle pojawił się przed tancerzem. Strach wyparł całe powietrze z mojego ciała w jednym lodowatym wydechu. Nie poczułam mentalnej sztuczki, ale jej uległam.
