– Nie mogę nawet porządnie wytrzeć włosów. Mamusiu, to powtarza się dzień w dzień! Wiem, że robi mi na złość! – Crystal przyglądała się siostrze w milczeniu, jakby ujrzała ją pierwszy raz w życiu. Choć mieszkały razem przez prawie piętnaście lat, obie dziewczyny bardziej przypominały obce sobie osoby niż siostry. Rebecca wydawała się ulepiona z tej samej gliny, co matka: obie były nerwowe i wiecznie narzekały. Becky wychodziła za mąż za chłopaka, w którym się zakochała, kiedy była w wieku Crystal. Czekała na niego przez całą wojnę. Teraz, prawie dokładnie rok po jego szczęśliwym powrocie z Japonii, miała go poślubić. Mimo swych osiemnastu lat wciąż pozostawała dziewicą.

– Nienawidzę go, mamo! Nienawidzę! – pomstowała na swego brata. Długie brązowe włosy opadały jej wilgotnymi kosmykami na ramiona, do oczu nabiegły łzy. Spoglądała gniewnie na matkę i siostrę, wymyślając Jaredowi.

– Od dziś nie będziesz już musiała mieszkać z nim dłużej pod jednym dachem – powiedziała matka z uśmiechem.

Wczoraj odbyły ze sobą długą rozmowę, spacerując za stajnią, i matka wyjaśniła jej, czego Tom będzie od niej oczekiwał w noc poślubną, którą mieli spędzić w Mendocino. Becky słyszała już o tym od swych przyjaciółek. Niektóre wyszły za mąż, jak tylko ich ukochani wrócili z wojny do domów. Ale Tom chciał najpierw znaleźć pracę, a ojciec Becky nalegał, by córka nie porzucała szkoły średniej. Pięć tygodni temu Becky zakończyła naukę i dziś, w jasny, słoneczny dzień u schyłku lipca, miały się spełnić jej marzenia. Zostanie panią Parker. Brzmiało to niezwykle poważnie i napawało ją lękiem.



7 из 404