Reggie zaprosił kilku wesołych kompanów na tydzień lub dwa do swojego domku myśliwskiego w Norfolk. I tyleż samo rezolutnych subretek do towarzystwa. A jeśli chodzi o dziewczęta, na guście Reggiego zawsze można było polegać… Albo mógł zostać w mieście, chodzić z przyjęcia na przyjęcie i cieszyć się względami lady Finley-Dodd, z którą nie dalej niż tydzień temu spędził interesującą – i bezsenną – noc. Miał zamiar podtrzymywać ten płomienny romans…

Jednak mimo tylu możliwości znalazł się oto z matką w powozie i jechał do dziadków, by spędzić świąteczne dni z nimi oraz wszystkimi wujami, ciotkami, kuzynami i całym stadem ich latorośli.

Zwariował czy co? Czyżby już zupełnie postradał zmysły?

– Jack – tak miesiąc temu zwróciła się do niego babka, kiedy przyjechała do miasta na ślub Connie (dziadka podagra zatrzymała w Portland House). – Jack, mój drogi, najwyższy czas, abyś i ty się ożenił. Stewartowie zawsze żenią się przed trzydziestką.

– Ja nie jestem Stewartem – zaoponował.

– Ale byłbyś, gdyby twoja matka nie wyszła za mąż -powiedziała.

Spojrzał na babkę z boku i poklepał ją po ręce.

– Gdyby mama nie wyszła za mąż – wyjaśnił jej z pewną satysfakcją – byłbym bękartem.

– Czas już, byś się ożenił – powtórzyła stanowczo. -I dziękuj niebu, że dziadek musiał zostać w domu, biedaczek. Nie wiem, czy nawet ja uratowałabym cię przed jego gniewem, gdyby słyszał, że używasz takich słów w mojej obecności.

– Ale ty jesteś moją opoką, babciu, i na pewno dzielnie byś mnie broniła – rzekł. – Niby taka krucha, a mimo to twarda jak skała.

– Impertynencki z ciebie młodzieniec – odparła. -Potrzebujesz żony, która nauczyłaby cię trzymać język za zębami. Ale powiedz mi, co myślisz o tym młodym eleganciku, którego wynalazła sobie Constance? Nie spieszno jej było z wyborem narzeczonego. Dziewczyna ma już dwadzieścia jeden lat. Za moich czasów uchodziłaby za starą pannę.



2 из 204