W ciągu jednej tylko rozmowy trzykrotnie padła pod jego adresem uwaga o małżeństwie – pomyślał Jack, gdy naraz powóz gwałtownie skręcił, a matka wydała swój zwykły okrzyk, którzy zamarł jej na ustach, kiedy się zorientowała, że to nie zbójcy zepchnęli powóz w zarośla, lecz po prostu woźnica wjechał na podjazd wiodący do domu. A po tych trzech uwagach, zaledwie tydzień później, dostał to zaproszenie. Czy raczej wezwanie.

Otóż dziadek – tak przynajmniej wynikało z listu -wpadł na pomysł, by na Boże Narodzenie zgromadzić w Portland House całą rodzinę, jak to niegdyś bywało w zwyczaju. Tak więc kochana Maud ma przyjechać i przywieźć ze sobą Jacka. Żadne rodzinne zgromadzenie nie może się bowiem odbyć bez drogiego Jacka. A poza tym będzie oczywiście jeszcze kilka osób spoza rodziny.

List od księżnej Portland był taki jak zwykle – długi, w kwiecistym i zawiłym stylu. Oczywiście to nie dziadek wpadł na pomysł tego rodzinnego zjazdu. Jack miał wątpliwości, czy dziadkowi w ogóle kiedykolwiek przyszedł do głowy jakiś pomysł. Jednak babka tyle już lat podtrzymywała mit, że jej mąż jest despotycznym demonem, iż być może sama w to uwierzyła. W liście aż trzy razy zaznaczyła, że Jack ma towarzyszyć matce, i chciała go do tego zachęcić obecnością jakichś specjalnych gości. Musiała chyba zdawać sobie sprawę – całkiem słusznie zresztą – że perspektywa świąt w gronie rodziny nie jest zbyt atrakcyjna dla trzydziestojednoletniego kawalera. Ale wszystko stało się dla Jacka jasne jak słońce, kiedy się dowiedział, jakich to gości spoza rodziny zaprosiła babka. Czy raczej – jakiego gościa.

Babka znalazła mu pannę, tak jak pięć lat temu znalazła pannę Alexowi – z tym że Alex wszystko zepsuł poślubiając Annę, zanim zdążył zaręczyć się z wybraną przez babcię dziewczyną. I tak samo później wybrała żonę dla Perry'ego oraz mężów dla Prue i Hortense. Natomiast Freddie – ten niedołęga Freddie – sam sobie wybrał dziewczynę. Czy raczej ona go wybrała. Wystarczyło tylko spojrzeć na Ruby, by wiedzieć, że należy do tego rodzaju kobiet, które biorą inicjatywę w swoje ręce. Nie była jednak złą żoną dla tego poczciwca Freddiego, Jack musiał to przyznać.



3 из 204