
Spojrzenie Jacka padło na chłopczyka o jasnych loczkach, który siedział na kolanach Freddiego. Dziecko wydało mu się zaskakująco ładne i wręcz podejrzanie normalne. Ale też Freddie nie był wcale głupi. Tylko trochę powolny.
– Nie jestem dla Roberta wujem, Freddie – powiedział Jack. – Ty i ja jesteśmy kuzynami. Mały jest więc moim dalszym kuzynem czy czymś takim. I jak miałby przywitać się ze mną, spętany tymi sukieneczkami? Nie lepiej byłoby go zostawić w pokoju dziecinnym z innymi maluchami?
Nie, Freddie nie uważał, że tak byłoby lepiej. Wszyscy wiedzieli, jak stary Fred przepada za synkiem. Robert tymczasem ani myślał przywitać się z dalszym kuzynem. Był zbyt zajęty łańcuszkiem od zegarka papy -i niemal porażony blaskiem bijącym od potwornej kamizelki.
– Witaj, Jack – odezwała się Ruby swym przenikliwym, raczej męskim głosem. – Frederick się obawia, że Robert poczuje się obco w pokoju dziecinnym i pomyśli, iż go zostawiliśmy. Za dzień lub dwa mu to przejdzie.
– Freddiemu czy Robertowi? – zapytał Jack, wykrzywiając usta w uśmiechu. – Podoba mi się twoja nowa fryzura, Ruby.
– Dziękuję ci. Frederick hołduje własnym metodom wychowawczym – rzekła stanowczo, biorąc go pod ramię i odciągając od męża i syna. – Frederick ma wiele obaw, których nie możesz rozumieć, Jack. Jest bardzo wrażliwy. Jack znowu się skrzywił. Wyobraźnia podsunęła mu zabawną i dość niestosowną wizję Ruby i Freddiego w łóżku.
– Chodź i poproś Annę, żeby nalała ci herbaty – rzekła Ruby, prowadząc go w kierunku stolika z zastawą.
– Ach, Annę.
Wzrok Jacka złagodniał, kiedy jego spojrzenie spoczęło na wicehrabinie Merrick, żonie kuzyna Alexa, siedzącej przy stoliku z herbatą – tak jak cztery lata temu, gdy spotkał ją po raz pierwszy. Nadal była śliczna i smukła jak niegdyś, mimo że od tamtego czasu urodziła dwoje dzieci. Podkochiwał się w niej wtedy i próbował ją uwodzić, gdy ona i Alex oddalili się od siebie. Ale Annę nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Była jedną z niewielu kobiet, czy to zamężnych, czy też wolnych, które oparły się jego czarowi. Może właśnie dlatego nadal miał do niej słabość.
