To w sumie było niesprawiedliwe. Nawet po rozstaniu z Harrym nie straciła na wadze. Wszystkie jej przyjaciółki szczuplały podczas kryzysów emocjonalnych, a ona nie.

– W całej kuchni nie ma zupełnie nic do jedzenia – powiedziała Clarze. – Najpierw musimy zrobić zakupy.

Buzia dziewczynki wyciągnęła się.

– Ale tu nie ma żadnych sklepów! Trzeba jechać do tego miasta, które mijałyśmy w nocy. Ono jest tak daleko! Skręci nas do tej pory!

– Wiem. – Thea westchnęła, przypominając sobie, jak ze zjeżonym włosem pokonywała upiornie krętą drogę wśród wzgórz, a trwało to w nieskończoność. – Zresztą chwilowo nie mam siły na ponowne pokonanie tych wszystkich serpentyn. Nie z pustym żołądkiem.

– To co robimy?

– Chyba najpierw zadzwonimy do twojej mamy i spytamy, czemu wynajęła nam domek na zupełnym odludziu, zamiast obok ładnej plaży i sklepów.

Jednocześnie spojrzały w stronę okna, z którego roztaczał się piękny widok na skaliste wzgórza i gaje oliwne, a dalej widniały malownicze szczyty gór. Tego ranka Thea oddałaby to za widok na supermarket albo tanią samoobsługową restaurację.

W zamyśleniu przygryzła kciuk. Co tu robić? Bez porannej kawy jej umysł nie funkcjonował najlepiej.

– Pójdziemy zapytać sąsiadów, czy nie poratowaliby nas jakimś chlebem albo czymś, zanim nie pojedziemy na zakupy – zdecydowała wreszcie.

– Ale chyba nie tego okropnego pana? – zaniepokoiła się Clara, doskonale pamiętając okoliczności ich przybycia.

– Jest tu jeszcze jeden domek, zaczniemy od niego. Może tamci ludzie będą milsi.

Siłą rzeczy musieli być milsi od tego typa, z którym miały do czynienia o piątej rano, niemniej Thea wolałaby nie zaczynać wakacji od żebrania o chleb i wodę.

Ubieranie się zajęło im moment, gdyż Clara narzuciła świeży T-shirt na strój kąpielowy, a Thea wskoczyła w szorty, włożyła bluzeczkę, i były gotowe. Wyszły na zewnątrz i na moment aż zapomniały o głodzie. Zatrzymały się na tarasie, rozglądając się dookoła. Trzy zbudowane z kamienia domki stały ukryte wśród kwitnących krzewów, pośrodku zaś znajdował się basen, w którym cudownie błękitna woda połyskiwała zapraszająco w promieniach greckiego słońca.



2 из 111