– Czemu jednak wynajęłam osobny domek? Bo przecież sypiamy ze sobą, prawda? – zażartowała.

Spojrzał na jej szerokie usta, wiecznie skłonne do uśmiechu, z trudem powstrzymał się od zerknięcia jej w dekolt.

– O, zdecydowanie.

Thea zarumieniła się po same uszy.

– To świetnie – skwitowała, chociaż nie tak lekkim tonem, jak zamierzała. – Nie chcę, by Kate pomyślała, że nie masz na mnie ochoty.

– Bez obawy.

Thea nakazała sobie odwrócić wzrok. Bezskutecznie.

Natychmiast przestań patrzeć mu w oczy, powtórzyła sobie surowo i z największym trudem posłuchała samej siebie. Przecież tylko żartowali, więc skąd te nagłe trudności z oddychaniem?

– Aha, więc chodzi ci tylko o seks! – Z dezaprobatą potrząsnęła głową, a nieposłuszne włosy zawirowały wokół jej twarzy. – Myślałam, że mnie kochasz!

– Bo cię kocham. Do szaleństwa. Czekałem na ciebie przez całe życie.

Jak mógł mówić podobne rzeczy z taką łatwością i tak spokojnie? Wcale jej się to nie podobało. Wcale a wcale. Ona nie słuchała podobnych słów z równym spokojem.

– To czemu muszę mieszkać w innym domku, skoro tak mnie kochasz? – spytała nieco ostro.

– Ponieważ z powodu wypadku siostry musiałaś zabrać ze sobą Clarę i bałaś się, że się nie pomieścimy we czwórkę.

Zmarszczyła nos.

– Po pierwsze, jest dość miejsca, a ja wiedziałam, co wynajmuję. Po drugie, wystarczyłyby nam w sumie tylko dwa pokoje, bo dziewczynki mogłyby dzielić sypialnię. Trzeba by znaleźć inny powód… Mam! – Dramatycznie zawiesiła głos.

Rhys z rozbawieniem uniósł brew.

– Dawaj.

– Nie powiedziałeś o mnie Sophie, bo przecież chcesz ją do siebie przekonać, a bałeś się, jak ona zareaguje na wiadomość, że masz kogoś.

Skinął głową.

– To by mogło być… Mów dalej. Zastanowiła się głęboko.

– Mam dość tej sytuacji. Jeśli naprawdę tak mnie kochasz, jak mówisz, czemu nie miałbyś wreszcie poznać mnie ze swoją córką? Ale ty ciągle powtarzasz, że to za wcześnie.



22 из 111