Ku jej zgrozie skinął głową. No, jeśli zechce z nią podyskutować na temat lektury, to przepadła!

– Dla mnie to jeden wielki bełkot. Widać jesteś inteligentniejsza ode mnie, bo ja nie zrozumiałem tego ani w ząb. Ale w końcu różni mądrzy ludzie bardzo ją wychwalają, więc chyba faktycznie musi coś w niej być…

Poczuła ogromną ulgę.

– Może jeszcze się zniechęcę, dopiero zaczęłam czytać – odparła. – Zamierzam spędzić tak cały dzień, odpoczywając po wczorajszych przeżyciach i mając oko na dziewczynki, więc jeśli na przykład chcesz wybrać się na jakąś wycieczkę, możesz skorzystać z okazji.

Właśnie, skorzystaj z okazji i powiedz, że wolisz zostać ze mną…

– Rzeczywiście od jakiegoś czasu mam ochotę wybrać się w pewne miejsce, lecz dotąd nie mogłem tego zrobić, ponieważ to za długi spacer jak na możliwości Sophie. Chętnie bym tam dzisiaj wyskoczył, korzystając z twojej uprzejmości.

Czyli ani nowy kostium, ani ambitna lektura nie zdały się na nic, pomyślała ponuro. On myślał tylko o tym, by się gdzieś wyrwać. A może przez tę książkę wyszła w jego oczach na intelektualistkę i tym go spłoszyła? Cóż, przynajmniej będzie to pierwszy mężczyzna, którego zraziła do siebie wysokim poziomem…

– Z drugiej strony czuję wyrzuty sumienia – ciągnął z zatroskaniem. – Przyjechałem tu, by spędzić z nią wakacje, a nie biegać sam po okolicy.

Na jego twarzy odmalowała się taka rozterka, że Thea natychmiast zapomniała o sobie. Odłożyła książkę na bok.

– Idź. Zajmowałeś się nią przez cały tydzień, należy ci się parę godzin dla siebie. Ona zresztą ma towarzystwo w swoim wieku i świetnie się bawi. Chyba na tym zależało ci najbardziej, prawda?

Spojrzeli oboje w kierunku basenu, w którym dziewczynki pływały na dmuchanym materacu, opowiadając coś sobie z dużym ożywieniem.

– Dzięki waszemu przyjazdowi jest odmieniona – przyznał Rhys. – Normalnie odzywa się monosylabami, a dziś podczas śniadania w kółko opowiadała, co poprzedniego dnia robiły z Clarą. – Obrócił się ku Thei. – Jak mógłbym wyrazić moją wdzięczność?



46 из 111