
– Oczywiście, że nie! Obaj bardzo interesują się historią. Hugo nawet należy do kółka archeologicznego i ma własną łopatkę.
Thea roześmiała się, biorąc to za żart, lecz zrozumiała po minie swojej rozmówczyni, że ta mówiła najzupełniej poważnie.
– Dzieci powinny poznać kulturę kraju, który odwiedzają – ciągnęła z powagą Kate. – Zgodzisz się z tym chyba?
– Tak, jakżeby inaczej? – odparła Thea, która nie miała najmniejszej ochoty na wdawanie się w niepotrzebne dyskusje. Wyobraziła sobie tylko minę Clary, zabranej z basenu do muzeum archeologicznego…
Kate wyciągnęła się wygodnie na leżaku.
– Rhys nie przyjdzie dotrzymać ci towarzystwa? – zagadnęła, jakby wcześniej nie widziała z tarasu, jak się żegnali.
Na samo wspomnienie tego pożegnania Theę ogarnęło przyjemne ciepło.
– Poszedł na spacer po okolicy.
– Jesteś ogromnie wyrozumiała, skoro pozwalasz mu wypuszczać się samemu w pierwszy dzień po twoim przyjeździe.
Czyżby dalej miała wątpliwości co do ich związku? Trzeba było szybko je rozwiać.
– Och, znasz go – rzuciła, wzruszając ramionami. – Lubi aktywny wypoczynek, podczas gdy ja wolę się spokojnie poopalać. On nie usiedziałby bezczynnie tylu godzin.
Nie miała pojęcia, jak Rhys lubi wypoczywać, ale nie sprawiał na niej wrażenia człowieka, który uwielbia wylegiwać się na leżaku.
– To prawda. Lynda mówi, że on zupełnie nie potrafi się relaksować.
Ta uwaga wywołała irytację Thei.
– Nic takiego nie powiedziałam. On po prostu nie lubi się opalać, to wszystko.
Kate nie pociągnęła tego wątku.
– Oboje z Nickiem bardzo się cieszymy, że Rhys wreszcie sobie kogoś znalazł. Lynda martwiła się o niego, ponieważ ogromnie przeżył ich rozwód. Był zdruzgotany, kiedy od niego odeszła, a ona od tej pory żyje z nieustannym poczuciem winy. – Pochyliła się ku Thei i zdradziła konfidencjonalnie: – Z tego, co wiem, to on za nią szalał.
