
— …wzywam… wzywam… wzywam… wzywam… Wysłanie wiadomości nie było już tak proste jak odbiór. Do wytworzenia wysoce specyficznych fal, które mogły nawiązać kontakt spoza Mgławicy, potrzebna jest specjalna aparatura Zamontowano ją w ozdobnym guziku, który Jonti nosił na prawym ramieniu. Gdy odbiorca znalazł się w spolaryzowanej przestrzeni, aparatura uruchamiała się automatycznie — musiał tylko pomyśleć i skoncentrować się.
— To ja! — nic więcej nie było potrzebne do identyfikacji. Monotonne powtórzenia sygnału wywoławczego umilkły i w jego go głowie rozbrzmiały słowa.
— Witamy. Widemos został stracony. Jak dotąd, informacja o egzekucji jest utrzymywana w tajemnicy przed opinią publiczną
— To mnie nie dziwi. Czy jeszcze ktoś został oskarżony?
— Nie, panie. Rządca nic nie zeznał. Dzielny i lojalny człowiek.
— Tak. Trzeba jednak czegoś więcej niż odwaga i lojalność, Najlepszy dowód, że został schwytany. Odrobina tchórzostwa może się czasem przydać. Zresztą to nieważne! Rozmawiałem z jego synem, nowym rządcą. Otarł się już o śmierć. Wykorzystamy go.
— Czy możemy wiedzieć, w jaki sposób?
— Lepiej, żeby pokazały to fakty. Na tak wczesnym etapie nie mogę przewidzieć wszystkiego. Jutro rusza w podróż do Hinrika z Rhodii.
— Hinrik! Ten młody człowiek podejmuje ryzykowną grę.
Czy jest świadom, że…
— Powiedziałem mu tyle, ile mogłem — odparł szorstko Jonti. — Nie możemy mu zbytnio ufać, zanim się nie sprawdzi. W obecnej sytuacji należy traktować go jak zwykłego człowieka, takiego jak inni. Nie jest niezastąpiony. Nie wywołujcie mnie tu więcej, opuszczam Ziemię.
W ciszy i zadumie rozważał wypadki minionej doby. Powoli uśmiech rozjaśnił jego twarz. Wszystko zostało doskonale przygotowane, teraz dramat może rozwijać się sam.
Niczego nie pozostawiono przypadkowi.
