Ale pomyśl. Z militarnego punktu widzenia Ziemia, kiedy była jedyną zamieszkaną planetą w Galaktyce, nie zdołała wyjść poza dość prymitywne stadium rozwoju. Jedyni wartą wspomnienia bronią, jaką wymyślili Ziemianie, były proste, mało skuteczne bomby nuklearne, przed którymi nawet nie potrafili się obronić. — Łagodnym gestem wskazał błękitny horyzont, który w dali, za grubymi, betonowymi ścianami budynku, jarzył się niezdrową, radioaktywną poświatą. — Już po krótkim pobycie tutaj zrozumiałem, że poszukujemy mitu — kontynuował Jonti. — To śmieszne. Nie można nauczyć się niczego od społeczeństwa na takim poziomie techniki wojennej Wiara, że istniały zaginione sztuki i zaginiona wiedza, zawsze była w modzie i zawsze znajdą się ludzie, którzy żywią kult dl prymitywizmu i śmieszne zachwyty wobec prehistorycznej ziemskiej cywilizacji!

— Rządca był wszak rozumnym człowiekiem — odparł Rizzett. — Powiedział nam przecież, że to najniebezpieczniejszy dokument, jaki zna. Pamięta pan jego słowa? Mogę je zacytować: „Oznacza on pewną śmierć zarówno dla Tyrannejczyków, jak i dla nas, ale może też przynieść nowe życie całej Galaktyce”.

— Rządca, jak każdy człowiek, mógł się mylić.

— Proszę zważyć, że nie mamy najmniejszego wyobrażenia o naturze tego dokumentu. Mogą to być na przykład czyjeś ni opublikowane notatki laboratoryjne. Może to być coś, w czym Ziemianie nigdy nie dopatrzyli się broni, coś. co na pozór ni wygląda na broń, ale…

— Nonsens. Jesteś wojskowym i powinieneś lepiej niż orientować się w tych sprawach. Istnieje tylko jedna dziedzina, w której człowiek stale odnosił sukcesy — wojna. Żadna potencjalna broń nie mogła ujść uwagi przez dziesięć tysięcy lat. Myślę. Rizzett, że wrócimy na Lingane.

Rizzett wzruszył ramionami. Nie był przekonany.

Podobnie zresztą jak i Jonti. Dokument został skradziony i tylko to się liczyło. Musiał być tego wart! Teraz może go mieć ktokolwiek w Galaktyce.



31 из 208