Miszy krew uderzyła do głowy. Berengaria! Jakże niesłychanie, jak przecudnie piękna! Poczuł, że serce zaczyna walić jak oszalałe, ciało ogarnęło przyjemne drżenie.

– Ach, to ty – szepnął z radością w głosie.

Dziewczyna zarumieniła się.

– Poznajesz mnie? – spytała odrobinę przestraszona.

Misza natychmiast zrozumiał swoją pomyłkę. Przecież to nie był wcale glos Berengarii, chociaż dziewczyna mówiła tym samym językiem co ona. To zupełnie inna osoba, chociaż ktoś, kogo on również zna.

Niezgrabiasz powiedziałby teraz: „Och, myślałem, że jesteś Berengarią”, Misza jednak miał wrodzone poczucie taktu, kiwnął więc jedynie głową i poczuł, że on również się czerwieni, tak samo jak dziewczyna.

W pokoju zapadła cisza. Na długo.

Wreszcie Misza, spuszczając wzrok, spytał:

– Wtedy to byłaś ty, prawda?

Dziewczyna wyraźnie drgnęła, wreszcie odrzekła szeptem:

– Wybacz mi, bardzo tego potem żałowałam.

Misza gwałtownie uniósł głowę.

– Nie, nie, to… w niczym nie szkodziło. Ja…

Nie mógł się przyznać, że mu się to podobało, tak mówić na pewno nie wypada.

Dziewczyna zaczęła się niezgrabnie tłumaczyć:

– Zrozum, ja nie byłam wtedy sobą, pewna straszna czarownica rzuciła na mnie urok i…

Misza popatrzył na nią zdziwiony. Czarownica? Przecież one żyją tylko w bajkach. Co ta dziewczyna usiłuje mu wmówić?

– Muszę już iść – oznajmiła i odwróciła się.

– Ach, nie! – wykrzyknął bez namysłu.

Ona zaraz się zatrzymała. I znów zapadło niezręczne milczenie. Wreszcie Misza po długim namyśle spytał:

– Czy to ty masz na imię Elena?

– Tak – odszepnęła cicho.

Wydawała mu się nieskończenie piękna i… kusząca. Ale chyba nie mógł powiedzieć tego na głos. A może właśnie powinien?

Patrzył na jej drobne, delikatne dłonie, które wtedy trzymały… trzymały… Nie miał śmiałości, żeby skończyć tę myśl, bo zaraz znów spodnie zaczęłyby go cisnąć. Odwrócił głowę. Doskonale pamiętał, jak weszła, twierdząc, że jest pielęgniarką, której zlecono masaż, i jak zaczęła zbliżać się do owego szczególnego miejsca na ciele. Od dotyku jej rąk tak dziwnie go łaskotało, tak nieznośnie, a potem ona rozzłościła się za to, że nie potrafił się pohamować. Mówiła takie nieprzyjemne słowa, później ktoś przechodził korytarzem i ona wyskoczyła przez okno.



12 из 154