– Przypuszczam, że ty również – roześmiał się Ram. – Ale nie bardzo rozumiem ten skład. Misza? I Lilja? Jak oni do tego pasują? Nie wymieniono natomiast Thomasa, Oriany, Helgego ani Pauli. Nie rozumiem tego wzoru.

– Ja też nie, ale ta czwórka, o której teraz wspomniałeś, troszkę się wycofała z naszego życia… Ciekaw jestem, kto się pojawi ze strony Obcych. No i czego oni od nas chcą?

– Nie mogę odczytać tego podpisu – stwierdził Ram. – W każdym razie nie wydaje mi się, aby był to Faron.

– Raczej nie, ale on na pewno brał udział w wybieraniu tych osób. Wprawdzie rzadko zwracał się do mnie „wasza wysokość”, lecz myślę, że to raczej na pewno jego dzieło.

– Może jego i ojca Armasa, Strażnika Góry?

– Cóż, możemy tylko zgadywać. Ale tak strasznie jestem ciekawy, kto przyjdzie. I po co?

– Nie przypuszczam, żeby chodziło o kolejne medale – uśmiechnął się Ram.

– To prawda, sprawa musi dotyczyć czegoś zupełnie innego, ale czego? No cóż, musimy jak najprędzej przekazać zawiadomienia.

– Dobrze, zacznę od Gorama.

Ale Gorama nigdzie nic dało się znaleźć. Nic wyjechał jeszcze, po prostu nie było go w domu w kwaterach Strażników, nic odpowiadał też na żadne próby wezwania.

– Nie rozumiem tego. Ram był zdezorientowany. – Wygląda to tak, jakby zapadł się pod ziemię.

W rzeczywistości jednak Goram przebrał się, przygotował do opuszczenia posterunku w pośpiechu zapomniał przełożyć do kieszeni świeżego stroju maleńki aparacik będący jego telefonem.

Potem postanowił ostatni raz spojrzeć na Sagę.

Dlaczego wybrał akurat to miasto, nawet sam sobie nie potrafiłby wyjaśnić.

Zaparkował gondolę w pewnej odległości od miasta i ruszył na piechotę w stronę punktu widokowego na wzgórzu. Próbował nie patrzeć na otaczającą go piękną zieleń, na leśne kwiaty nieśmiało wystawiające główki z cienia pod drzewami. Maszerował szybkim krokiem, jak gdyby chciał uciec przed własnymi myślami, lecz cala jego dusza się buntowała. Zirytowany potrząsał głową, żeby uciszyć burzę uczuć, jaka rozpętała się w jego wnętrzu.



32 из 154