Żałował, że nie może zabrać ich ze sobą.

Przyszedł Ram, a Marco bez słowa podał mu kartkę.

– Od Obcych? – zdumiał się Ram. Zaraz też zaczął czytać na głos. – „Szanowny Marco z Ludzi Lodu, książę Czarnych Sal”. Przynajmniej okazują dostateczny szacunek. „Naszym życzeniem jest, aby wasza wysokość zgromadził jutro około południa w swoim pałacu następujące osoby. Powinny ubrać się odświętnie, lecz lekko.

Z rodziny czarnoksiężnika:

Móri, nasz szacowny czarnoksiężnik Dolg, strażnik świętych kamieni, które powinien ze sobą zabrać

Taran

Uriel

Jori

Villemann

Jaskari

Berengaria

Elena.

Z rodziny Ludzi Lodu:

Gabriel

Indra

Miranda

Gondagil

Haram”.

– Naprawdę? Takie małe dziecko? – przerwał mu Marco.

– Ktoś najwidoczniej chce go zobaczyć – mruknął Ram i podjął:

– „Nataniel

Ellen

Alice (Sassa)

Jego wysokość książę Marco,

Madragowie:

Misa

Tam

Tich

Chor

Kata.

Strażnicy:

Ram

Rok

Tell

Kiro

Goram… „Ale Goram niestety nas teraz opuszcza.

– Chyba będzie musiał się wstrzymać – cierpko zauważył Marco, – Takiemu wezwaniu się nie odmawia.

– Zaraz przekażę mu wiadomość. Czytam dalej: „Pozostali:

Armas

Oko Nocy, wódz Indian

Tsi-Tsungga

Jej wysokość księżniczka Siska

Gwiazdeczka

Samuraj Yorimoto

Misza, Wareg

Lilja

Wilki Geri i Freki

Sol

Pozostałe duchy Ludzi Lodu

Duchy Móriego

Pięć duchów Shiry”.

Ram podniósł wzrok znad kartki.

– Mój ty świecie! Zupełnie nieźle. Jak zdążymy powiadomić wszystkich?

– Nie zauważyłem imion dzieci, kiedy czytałem ten list – Marco uśmiechał się, nie kryjąc zadowolenia. – Ależ się dziewczynki ucieszą!



31 из 154