
– Dziękuję za ostrzeżenie – mruknął Misza. – Na pewno bym palnął jakieś głupstwo.
– Taka jest wada czystego serca – odrzekła Indra i na pożegnanie życzliwie poklepała go po plecach. – Niech dobre moce nad tobą czuwają, chłopcze. Będziesz nieocenionym uzupełnieniem naszej wspaniałej, pięknej, dobrej, inteligentnej, mądrej, bogatej i serdecznej supergrupy.
Popatrzył na nią z naiwnym pytaniem w oczach. Na Boga, muszę pamiętać, że on bierze na poważnie każdy dowcip, pomyślała.
Elena i Misza onieśmieleni przywitali się ze sobą. Elena stwierdziła, że Misza bardzo jej się podoba, a on w nie całkiem elegancki sposób obrzucił spojrzeniem całą jej postać. Elena miała na sobie śliczną sukienkę w drobny wzorek z przewagą czerwonego, a Misza już wcześniej całym sercem pokochał ten kolor. Zorientował się jednak również, że i kształty dziewczyny działają na niego pociągająco, a jej łagodny, dość niepewny uśmiech bardzo mu się podoba.
Na nic więcej nie mieli czasu, ponieważ przybyłych zawezwano na wielkie schody, zjawili się już bowiem wszyscy, którzy mieli się stawić. Mało brakowało, a Elena z Miszą zgubiliby się w tłumie. Misza z rozpaczą patrzył, jak dziewczyna się oddala, ona była bowiem dla niego bezpiecznym punktem w całym tym morzu ludzi. Czul się wręcz jak tonący i miał ochotę zawołać do niej o pomoc. Kłopoty sprawiało mu też utrzymanie równowagi i w jednej chwili zatęsknił za domem, za swoją bezpieczną kryjówką, za piecem w małej cichej chacie. Nie przypuszczał wcześniej, że kiedykolwiek może się tak stać.
Gdy znów ujrzał Elenę w pobliżu, odniósł wrażenie, że naprawdę wrócił do domu.
Przybył też Jaskari i dość wzburzony Goram.
Sprowadzono go z gondoli, która już miała zabrać go daleko stąd, nie zdążył nawet zmienić swego podróżnego stroju. Zdziwiona Lilja obserwowała go z kąta, w którym się schowała. W cóż on, na miłość boską, się ubrał?
