Drzwi się otworzyły, do środka weszło jakieś duże stworzenie. To musi być człowiek, stwierdził Misza. Wiem przecież, jak poznać ludzi, wszystko się zgadza. Ale ten człowiek jest taki wielki i potężny, ma jasne ładne włosy, doprawdy, przyjemnie na niegopatrzeć. Tak, na niego, bo jestem pewien, że to mężczyzna.

Uśmiecha się do mnie, teraz będzie coś mówił. To Jaskari!

Jakiż on piękny!

– Jaskari… Ja… ja widzę – szepnął bez tchu, nie mogąc zapanować nad głosem. – Ja widzę!

Wybuchnął płaczem. Wcale tego nie chciał, lecz ściskanie w piersi stało się wprost nie do wytrzymania. Jaskari położył mu rękę na ramieniu, powiedział coś życzliwie i Misza wreszcie zdołał wziąć się w garść.

– Sprawiłeś nam wszystkim ogromną radość -stwierdził lekarz, gdy chłopak odzyskał wreszcie mowę. – Bardzo się już baliśmy, że się nam nie powiodło.

– Jaskari, musisz mi pomóc. Kolory… Matka opowiadała mi o czerwonym, niebieskim i żółtym, ale nie wiem, który jest który, a nie chciałbym wyjść na głupca, kiedy ktoś spyta.

– Spokojnie, spokojnie – z czułością roześmiał się Jaskari. – Wszystko w swoim czasie. Podejdź ze mną leszcze raz do okna.

Tym razem Misza usłuchał go bez wahania. Nie wziął jednak pod uwagę wpływu zdolności widzenia na zmysł równowagi, zwłaszcza że przecież nogi również miał od niewielu dni. Zachwiał się i mało brakowało, a by się przewrócił, gdyby Jaskari go nie podtrzymał.

– Trochę mi się kręci w głowie – tłumaczył się zawstydzony Misza.

– To najzupełniej naturalne. Dobrze, a teraz wyjrzyj przez okno i opowiedz mi, co widzisz.

– Ojej! – westchnął Misza. – Ojej!

Przez dobrą chwilę gawędzili o wszystkim, co znajdowało się wokół szpitala, o drzewach, krzakach, domach, niebie i jeziorze. Misza przeszedł błyskawiczny kurs rozpoznawania barw, Jaskari zdumiał się tym, jak szybko chłopak wychwytuje i zapamiętuje nowe wyrażenia. To doprawdy bardzo inteligentny chłopiec, powinien był się kształcić! Ale chyba nie jest jeszcze na to za późno?



8 из 154