
wprowadzone przez Balzaca, pirotechniczne rozbłyski skreśleń i uzupełnień, To samo robił nasz krajowy Eca, nie pomijajmy ojczystego przykładu, Teraz przyszło mi do głowy, że zarówno Eca, jak i Balzac w dzisiejszych czasach czuliby się najszczęśliwszymi z ludzi, mogąc dowolnie wstawiać, przenosić, wycinać linie, zmieniać rozdziały przed ekranem komputera, A my, czytelnicy, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, po jakich drogach chadzali i na jakich bezdrożach się gubili, zanim nie osiągnęli ostatecznej formy, jeżeli coś takiego w ogóle istnieje, Dobrze, dobrze, najważniejszy jest wynik, nic nie wnosi wiedza o próbach i wahaniach Camóesa i Dantego, Pan doktor jest człowiekiem praktycznym, nowoczesnym, pan już żyje w dwudziestym drugim wieku, Niech pan powie, inne znaki też mają łacińskie nazwy, jak deleatur, Czy je mają albo miały, tego nie wiem, nie jestem wykształcony, może były tak trudne do wymówienia, że uległy zapomnieniu, W nocy dziejów, Proszę mi wybaczyć, ale ja nie użyłbym tego zwrotu, Pewnie dlatego, że jest to komunał, W żadnym razie, komunały, utarte zwroty, powiedzonka, truizmy, frazesy, maksymy z almanachów, porzekadła i przysłowia, wszystko może objawić się jako nowość, sprawą zasadniczą jest tylko umiejętność odpowiedniego manipulowania słowami stojącymi przed nimi i po nich, Dlaczegóż więc nie powiedziałby pan noc dziejów, Bo dzieje przestały być nocą samych siebie, kiedy ludzie zaczęli pisać albo ulepszać, powtórzę, co jest dziełem większej subtelności i znakiem przemiany, Podoba mi się to zdanie, Mnie też, zwłaszcza że wypowiadam je po raz pierwszy, za drugim razem nie będzie już takie dobre, Zmieni się w komunał, Albo w top, co jest słowem uczonym, Dostrzegam w pańskich słowach swego rodzaju sceptyczną gorycz, Widzę ją raczej jako gorzki sceptycyzm, Gdy mówi się jedno, mówi się też i drugie, Ale to nie znaczy to samo, autorzy zwykle mają ucho wyczulone na te różnice, Może rogowacieją mi bębenki, Przepraszam, to nie było zamierzone, Nie jestem drażliwy,