
Porwanie zorganizował Tony Indivino.
— To właśnie o Tonym chciałem z tobą porozmawiać — mówił Kevin. — Znów zaczyna. Tym razem na poważnie. Skupuje ziemię.
Leisha złożyła gazetę w małą kostkę i położyła starannie na stoliku.
— Gdzie?
— W górach Allegheny. Na południu stanu Nowy Jork. Spory szmat ziemi. Obecnie jest w trakcie budowy dróg. Na wiosnę zacznie stawiać pierwsze budynki.
— Czy Jennifer Sharifi nadal go finansuje?
Minęło już sześć lat od tamtego wieczoru z interleukinem, lecz wspomnienia o nim pozostawały żywe w pamięci Leishy. Podobnie jak wspomnienie Jennifer.
— Tak. Tylko ona ma dość pieniędzy. A co gorsza, coraz więcej jest takich, którzy chcą pójść za nimi, Leisho.
— Wiem.
— Zadzwoń do niego.
— Zadzwonię. Informuj mnie na bieżąco o sytuacji Stelli.
Do północy pracowała nad kolejnym wydaniem „Przeglądu Prawnego”, potem do czwartej przygotowywała się do zajęć. O piątej zadzwoniła do Tony’ego, który nadal mieszkał w Chicago. Skończył szkołę średnią, potem semestr w Northwestern, ale w czasie bożonarodzeniowych ferii wściekł się na matkę, która zmuszała go, by żył jak Śpiący. Ta złość, jak zdawało się Leishy, jeszcze mu nie przeszła.
